Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Sałatka’ Category

SAŁATKI ŚNIADANIOWE

DSC_2122

Grypa i gorączka (na szczęście już mniejsza) „uwięziły” mnie w łóżku.
O gotowaniu czegokolwiek nawet nie ma mowy!
Postanowiłam zatem omówić dzisiaj jeden z tematów, o które najczęściej pytacie – SAŁATKI ŚNIADANIOWE.

Sałatki…
Większość sałatek, których przepisy są na blogu, to raczej dodatki do dań obiadowo-kolacyjnych.
Na codzienne śniadania przygotowuję dla Męża takie „zwykłe” sałatki. Składają się one z sałaty i produktów sezonowych lub tych, które akurat są w domu 🙂

sałatka nicejska
Na zdjęciu:  Sałatka nicejska

SKŁADNIKI „OBOWIĄZKOWE”:
sałata (roszponka/rukola/rzymska/lodowa… lub dowolna mieszanka zielonych sałat)
świeże warzywa: pomidory, ogórki, papryka, rzodkiewka itp. w zależności od sezonu i zasobu spiżarki
wędlina: chuda szynka, polędwica sopocka lub łososiowa, szynka parmeńska, pieczony schab, okrawki z pieczonego kurczaka/indyka… itp.
lub ryby: wędzona makrela, wędzony łosoś, tuńczyk z puszki…

Na zdjęciu: Sałatka z szynką parmeńską

SKŁADNIKI „DODATKOWE”:
kiełki
cykoria
suszone pomidory (kupione lub domowej roboty)
oliwki
tarta świeża marchew
kiszone/konserwowe/małosolne ogórki
marynowana papryka
grzybki konserwowe
gotowane jajka
pieczona/smażona cukinia/bakłażan
pieczona marchewka/włoszczyzna
świeże zioła
sery: tarty żółty/mozzarella/parmezan/feta/pleśniowe itp.
ziarna słonecznika/dyni/sezamu, siemię lniane (najlepiej lekko uprażone na suchej patelni)
orzechy (włoskie/piniowe) i bakalie (rodzynki/suszona żurawina/morele/figi)
a czasem nawet kwiaty 🙂

DSC_3954
Na zdjęciu: Kwiaty czosnku – ostre i przepyszne!

Sałatka tuż przed podaniem doprawiana jest solą, pieprzem, oliwą, octem winnym lub balsamicznym i ewentualnie papryczką chilli.

Dzięki różnorodności składników, mimo, że Mąż codziennie je na śniadanie sałatkę, to różnią się one smakiem i zapobiegają monotonii.
Dodam jeszcze, że porcje sałatki wcale nie są małe… Jest to na ogół pełen talerz, taki jak do zupy 🙂

wolno pieczona wołowina20134
Na zdjęciu: Sałatka z wolno-pieczoną wołowiną

Trochę inaczej wyglądają śniadania w czasie weekendu.
Wtedy często na stole pojawiają się dania z jaj (jajecznica, omlety, jajka w kokilkach)

słodkie śniadania11

lub „szalejemy” i jemy śniadanie na słodko (naleśniki, placuszki) 🙂

słodkie śniadania1

Read Full Post »

wolno pieczona wołowina20131

Wspaniałe, „rozpływające się” w ustach mięso.
Tak samo smaczne na gorąco z gęstym pomidorowym sosem, jak i na zimno jako dodatek do sałatek (albo wspaniała wędlina na kanapki).

„Natchnieniem” był ten przepis.

wolno pieczona wołowina20134

Składniki: (6 porcji obiadowych)
około 1 kg wołowiny na pieczeń (u mnie tzw. pierwsza krzyżowa czyli inaczej rumsztyk)
sól i pieprz
olej do obsmażenia

świeże zioła (u mnie tymianek i rozmaryn)
liść laurowy
1 kartonik/puszka (400 g) pomidorów bez skórki wraz z zalewą
1 mała puszka (70 g) koncentratu pomidorowego
2 cebule (u mnie czerwone)
3 ząbki czosnku
ostra papryczka (ilość według gustu)
1/2 szklanki bulionu (lub wody)
2 łyżki oliwy

wolno pieczona wołowina20133

Wykonanie:
Mięso natrzeć mocno solą oraz pieprzem. Na patelni rozgrzać 3-4 łyżki oleju i obrumienić mięso ze wszystkich stron.

Na dno naczynia żaroodpornego (z pokrywką) wlać 2-3 łyżki oliwy. Włożyć obrane i pokrojone na ćwiartki/ósemki cebule oraz obrany i pokrojony na plasterki czosnek. Na cebuli ułożyć mięso, a dookoła pokrojone pomidory wraz z zalewą. Wlać pół szklanki bulionu (wody). Na mięsie ułożyć związane bawełnianą nitką świeże zioła i liść laurowy, oraz ostre papryczki.

Całość przykryć i wstawić do nagrzanego do 160 stopni piekarnika. Od razu zmniejszyć temperaturę do 140 stopni i piec 4 godziny (cały czas pod przykryciem!).

Mięso podawać od razu, na gorąco, polane gęstym pomidorowym sosem lub na zimno jako dodatek do sałatek (lub wędlinę na kanapki).

Uwaga: Upieczone mięso jest tak miękkie, że dosłownie samo rozpada się na pojedyncze pasma.

Smacznego 🙂

wolno pieczona wołowina20139

Read Full Post »

Po raz kolejny testowany duet bakłażana i pasty tahini znów okazał się sukcesem!
(Poprzednio polecałam Wam Baba Ganoush.)

Danie to sprawdzi się wspaniale w roli sałatki na lunch lub jako dodatek do grillowanych/pieczonych mięs i ryb.

Na przepis ten natrafiłam przeglądając magazyn Fabulous Food (wydanie specjalne Summer 2012).

Składniki:
(4 porcje)
2 średnie bakłażany, pokrojone na cienki (5mm) plastry
oliwa

Sos z tahini
65 g pasty tahini
2 łyżki oliwy
1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
2 łyżki soku z cytryny
100 ml wody
sól i pieprz

do podania:
gęsty jogurt
słodka papryka w proszku
posiekane listki mięty i/lub natki

Wykonanie:
Plastry bakłażana smarować cienko oliwą i smażyć na suchej i mocno rozgrzanej patelni do czasu aż będą miękkie i przyrumienione z obu stron. Odłożyć do przestygnięcia.

W międzyczasie przygotować sos z tahini, tj. wymieszać wszystkie podane składniki i doprawić do smaku solą oraz pieprzem. (Uwaga: Sos musi być raczej „słonawy” bowiem bakłażan nie jest niczym doprawiony.)

Przed podaniem wystudzone plastry bakłażana posmarować sosem z tahini, dodać do każdej porcji 1-2 łyżki jogurtu, a całość posypać słodką papryką i posiekaną miętą (i/lub natką).

Podawać w temperaturze pokojowej jako sałatkę lub dodatek do pieczonego/grillowanego mięsa lub ryb.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Sałatka ta to moje wakacyjne wspomnienie 😉

Delikatnie słodki smak marchewki komponuje się tutaj świetnie ze zdecydowanym, słonym smakiem sera koziego. Całość dopełnia „kruchość” sałat, „chrupkość” prażonych orzeszków piniowych oraz „kwaskowatość” octu balsamicznego.

Gorąco polecam!

Uwaga:)
Kozi ser można zastąpić serem z niebieską pleśnią albo brie/camembert.

Składniki:
(2 porcje)
3-4 młode marchewki
2 łyżki oliwy
sól

mieszanka sałat*
kozi ser (twarożek/kulki/roladka)*
1 łyżka suszonej żurawiny
1 łyżka uprażonych na suchej patelni orzeszków piniowych

*ilość sałaty i koziego sera zależy od indywidualnych preferencji;

oliwa
ocet balsamiczny
sól i pieprz

Wykonanie:
Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Marchewki obrać i pokroić „po skosie” na 2 cm kawałki. Przełożyć do płaskiego naczynia żaroodpornego, zalać 2 łyżkami oliwy i dobrze wymieszać. Oprószyć solą i ponownie wymieszać. Wstawić do piekarnika i piec około 25 minut. Gotowe marchewki powinny być miękko-jędrne, a nawet minimalnie przyrumienione.
Wyjąć z piekarnika i odstawić aby wystygły.

Na półmisku ułożyć mieszankę sałat, ostudzone kawałki marchewki, cząstki koziego sera. Całość posypać suszoną żurawiną i prażonymi orzeszkami.

Tuż przed podaniem (lub każdy indywidualnie na własnym talerzu) skropić oliwą i octem balsamicznym. Ewentualnie doprawić do smaku solą i pieprzem.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Przepis na pieczone pomidory był już zamieszczony na moim blogu… ale jako danie towarzyszące. Dzisiaj pojawia się jako bohater tytułowy, bo stanowczo jest tego wart!

Pomidory upieczone… a może uduszone w oliwie są wprost FENOMENALNE!

Po 120 minutach spędzonych w 120 stopniach są miękkie, cudownie aromatyczne ale nadal w całości i jędrne!
Jestem pewna, że będziecie zachwyceni!

Można je podawać na ciepło lub na zimno. Jako dodatek do pieczonego/grillowanego mięsa czy ryb, ale także do wędlin i serów. Zmiksowane „ubarwią” pęczotto lub pieczone warzywa. Trudno nawet wymienić wszystkie możliwości…

A na koniec najważniejsze! Robią się same 🙂

Baaardzo gorąco polecam 🙂

Składniki:
1/2 kg podłużnych „mięsistych” pomidorów pokrojonych na połówki
1/2 szklanki dobrej oliwy z oliwek
2 drobno posiekane ząbki czosnku
2 łyżki posiekanych liści bazylii
1 łyżeczka posiekanego oregano/tymianku/rozmarynu (wg gustu)
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
1-2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka posiekanej papryczki chilli (opcjonalnie)
sól i pieprz

Wykonanie:
Rozgrzać piekarnik do 120 stopni.

Dużą płaską żaroodporną formę wysmarować oliwą. Pomidory posypać solą i pieprzem, a następnie ułożyć w naczyniu żaroodpornym przeciętą stroną do dołu.

Oliwę wymieszać z sokiem i skórką otartą z cytryny, bazylią, ziołami oraz czosnkiem.

Zalać pomidory przygotowaną oliwą. Wstawić do piekarnika i piec 2 godziny (temperatura 120 stopni).

Upieczone pomidory wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia. Delikatnie zdejmować z każdego skórkę (schodzi bez problemu!) i układać w słoju. Całość zalać oliwą z pieczenia.

Przykłady zastosowania:
– dodatek do pieczonego/grillowanego mięsa/ryb/warzyw,
– składnik sałatki,
– zmiksowane na krem jako sos do kaszy jęczmiennej lub pełnoziarnistego makaronu,
– jako dodatek do różnego rodzaju past, np. baba ganoush.

Na zdjęciu poniżej jako składnik „tortu” z bakłażana (grillowany bakłażan, pieczone pomidory, okrawki z pieczonego kurczaka)

Smacznego 🙂

Read Full Post »

FENNEL, RED PEPPER AND ARUGULA SLAW

Dzisiaj kolejny przepis „zza Atlantyku”:

Festiwal sałatek tak określiłabym swój debiut w zabawie „Czytelnicy gotują”.
Dzisiaj w ramach festiwalu sałatka z koprem włoskim w roli głównej,
w niekonwencjonalnym połączeniu z rukolą.
Zachęcam do poznawania nowych smaków, a ta sałatka daje Wam na to dużą szansę 🙂
Libra

Składniki: (8 porcji)
1 duża bulwa kopru włoskiego, usunąć łodygi, wyciąć głąb, pokroić na cienkie paseczki (najlepiej w robocie kuchennym)
1/3 szklanki pokrojonej w kostkę czerwonej papryki
1 łyżka oliwy
1 łyżeczka octu z czerwonego wina
1 łyżeczka octu balsamicznego
½ łyżeczki musztardy Dijon
½ łyżeczki soli
½ łyżeczki cukru
świeżo mielony pieprz (do smaku)
1 szklanka listków rukoli pokrojonych na paseczki.



Wykonanie:

Zagotować w średnim rondelku osoloną wodę, wrzucić pokrojony koper włoski i gotować 5 s. Odcedzić i przepłukać zimną wodą aby przerwać proces gotowania. Osuszyć ręcznikami papierowymi.

Zblanszowany koper włoski wymieszać z pozostałymi składnikami, za wyjątkiem rukoli. Przykryć i schłodzić w lodówce przez 3 godziny (lub całą noc).

Wyjąć na 30 minut przed podaniem, aby sałatka nabrała temperatury pokojowej. Wymieszać z listkami rukoli i doprawić do smaku.

Smacznego 🙂

Komentarz Aniado:
Sałatka ta od razu zwróciła moją uwagę ze względu na koper włoski. Jest to warzywo nadal jeszcze bardzo mało znane w Polsce, a jednocześnie stanowczo warte rozpropagowania!

Sałatka jest aromatyczna (za sprawą delikatnego anyżkowego posmaku jaki ma koper włoski) oraz „z charakterem” (a to dzięki papryce i rukoli). Według mnie pasuje tak samo dobrze jako dodatek do zimnych wędlin jak i do pieczonych mięs oraz ryb.

Jej dodatkową (ale jakże ważną!) zaletą jest fakt, że można (a nawet trzeba!) przygotować ją z wyprzedzeniem, tak aby smaki się połączyły!

Wyprzedzając pytania, uprzejmie donoszę, że sałatka smakowała nawet tym, którzy anyżkowego aromatu nie darzą miłością 😉
Moja wersja sałatki pokrywała się prawie całkowicie z tą zaproponowaną przez Librę. Jedynym odstępstwem była „konsystencja” kopru. Zamiast kroić w paseczki pozwoliłam sobie zetrzeć go na grubej tarce.

Libra,
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za udział we wspólnej zabawie 🙂
A Was moi Drodzy zapraszam na kolejne odcinki „Czytelnicy gotują” już wkrótce!

Pzdr Aniado

Read Full Post »

Trochę długo kazałam Wam czekać na kolejne odcinki „Czytelnicy gotują”… ale jestem przekonana, że było warto!
Dzisiejszy odcinek nosi tytuł „Po dwóch stronach Atlantyku”, a jego współautorką jest Libra i jej oddaję głos:

CELERY ROOT, CARROT AND PEAR REMOULADE

Czytelnicy gotują – świetna propozycja dla tych, którzy nie marzą o własnym blogu kulinarnym, ale chcieliby czasem podzielić się z innymi przepisami z własnego zeszytu.
Aniu, dziękuję za zaproszenie!

Remoulade z selera korzeniowego, marchewki i gruszek zaskoczy Was nie tylko prostotą składników ale również soczystym, łagodnym smakiem, który bardzo dobrze komponuje się z plasterkiem szynki westfalskiej lub wędzonego łososia. Jeśli do tego dodamy kromkę chleba domowego wypieku to… Proszę sprawdźcie sami!

Co do chleba…
Od paru lat Mąż mój bawi się w piekarza i muszę przyznać, że z powodzeniem.
Dla ścisłości dodam, że gdy przejął On obowiązki pieczenia chleba to od razu zakupił maszynę do jego wypieku. Tak, tak mężczyźni są praktyczni i… wygodni. 🙂 Jednak chleb z maszyny po jakimś czasie nam się znudził. Podsuwałam Mężowi różne proste „chlebowe” przepisy. On je „dopracowywał” mieszając mąki, zmieniając czas i temperaturę pieczenia. Aktualnie Mąż piecze chleb według przepisu „bez wyrabiania ciasta”. Chleb jest bardzo smaczny, ma chrupiąca skórkę i jest… niebezpieczny… można go jeść i jeść!

Libra

Składniki:
1 duży seler korzeniowy, obrany i utarty na grubej tarce
1 duża marchew, obrana i utarta na grubej tarce
2 dojrzałe, ale twarde gruszki, przecięte na pół, wydrążone gniazda nasienne i starte na grubej tarce
3 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
1 szklanka lekkiego majonezu
1/3 szklanki drobno posiekanej cebuli dymki (zwanej po drugiej stronie Atlantyku „zieloną cebulką”)
1 łyżka musztardy Dijon
1 łyżka posiekanego świeżego estragonu (lub 1 łyżeczka suszonego)
3 łyżki posiekanej natki pietruszki

Uwaga: Ilość sosu jaka będzie potrzebna do sałatki zależy od wielkości warzyw i gruszek jakie użyjemy. Proponuje dodawać sos sukcesywnie lub tez zrobić go proporcjonalnie mniej.
Poza tym bardzo pomocny jest robot kuchenny, który wykorzystałam do tarcia warzyw i gruszek.

Wykonanie:
Do miski włożyć startego selera, marchew oraz gruszki. Dokładnie wymieszać. Z pozostałych składników (za wyjątkiem natki pietruszki) przygotować sos i doprawić nim sałatkę. Miskę przykryć szczelnie folią i wstawić do lodówki na minimum 3 godziny (ale można trzymać ją nawet do 3 dni).
Wyjąć na 30 minut przed podaniem aby nabrała temperatury pokojowej. Posypać natką i przyprawić do smaku solą oraz pieprzem.
Smacznego  🙂

Komentarz Aniado:
Bardzo byłam ciekawa reakcji mojej Rodziny na tę sałatkę… Seler nie cieszy się u nich bowiem zbyt dużą popularnością…
Libra sugerowała, że sałatka ta idealnie pasuje do wędlin i wędzonego łososia, a ja postanowiłam podać ją do… mięs z grilla. Okazało się to przysłowiowym „strzałem w 10”  🙂
Steki z polędwicy wołowej oraz delikatnie przyprawiona karkówka komponowały się z tą sałatką wprost wybornie zarówno pod względem smaku jak i wyglądu! A przy stole trwał prawdziwy bój o to, aby dla każdego starczyło!
Do przepisu, zaproponowanego przez Librę, wprowadziłam tylko małe zmiany.
Mój sos przygotowałam z 3 łyżek majonezu i 3 łyżek jogurtu naturalnego oraz pominęłam natkę, której moja najstarsza Córka wprost nie znosi… W związku ze zmniejszeniem ilości sosu, do doprawienia wystarczyła tylko 1 łyżka soku z cytryny.
Gorąco polecam 🙂

Libra,
Bardzo dziękuję za wspaniały przepis i lekcję angielskiego… Dzięki tej sałatce nauczyłam się bowiem nowego słowa „tarragon” czyli po polsku „estragon” 🙂
A Was moi drodzy, zapraszam jutro, po kolejne danie zza Atlantyku!
Pzdr Aniado

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »