Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2012

Ciemne, intensywnie czekoladowe muffiny z gruszkową „niespodzianką” 🙂

Dzięki dodatkowi cukinii, pozostają miękkie i wilgotne nawet nazajutrz po upieczeniu. Jednocześnie składnik ten jest zupełnie nie do rozpoznania w smaku i… wyglądzie 😉

Muffiny upieczone według podanych poniżej proporcji wychodzą delikatnie słodkie.

Przygotowałam je według przepisu na to popularne czekoladowe ciasto cukiniowe.

Składniki: (12 sztuk)
2 jajka
1 łyżka rumu
3/4 szklanki cukru brzozowego
1/4 łyżeczki soli
1/4 szklanki przecieru jabłkowego* (gotowy lub domowej roboty)
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
1/2 szklanki kakao
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cynamonu
2 szklanki (300- 320g) drobno startej cukinii (odciśniętej z nadmiaru soku)
2-3 łyżki posiekanej gorzkiej czekolady

dodatkowo:
1-2 małe gruszki (u mnie odmiana Konferencja)
forma do muffinek i papilotki (papierowe foremki)

*Przecier jabłkowy: Można wykorzystać gotowy mus jabłkowy, taki jak dla niemowląt lub zrobić go samemu. 1-2 jabłka obrać, wyciąć gniazda nasienne i drobno pokroić lub zetrzeć na tarce. Dodać 2-4 łyżki gorącej wody i dusić na wolnym ogniu aż do czasu gdy jabłka utworzą jednolity mus. Ostudzić do temperatury pokojowej.

Wykonanie:
Piekarnik nagrzać do 175 stopni C. „Wyścielić” papilotkami dołeczki w formie na muffiny.

W misce wymieszać mokre składniki: jajka, rum, cukier brzozowy, sól i przecier jabłkowy. Do drugiego naczynia wsypać suche składniki: mąkę, kakao, sodę, cynamon i dobrze wymieszać.

Do suchych składników dodać mokre i mieszać, aż do całkowitego ich połączenia. Następnie dodać odciśniętą cukinię i połamaną czekoladę.

Obrać gruszki, wykroić gniazda nasienne i przekroić na ćwiartki/ósemki (w zależności od wielkości owoców).

Masę rozłożyć równomiernie do foremek. W środek każdej babeczki wcisnąć kawałek gruszki.

Piec około 30-40 minut, aż do momentu, gdy na wbitym w ciasto patyczku, po wyjęciu, nie będzie surowego ciasta.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Dzisiejszy przepis na domowe suszone pomidory to tylko pretekst…

Przede wszystkim chciałabym się z Wami podzielić bardzo ciekawą metodą na wekowanie słoików typu twist.
Podpowiedziała mi ją wierna Czytelniczka LS, Bohaterka pierwszego odcinka „Czytelnicy gotują”, Ania 🙂

Ania mówi, że metodę tę stosowała „od zawsze” i „do wszystkiego” jej Babcia. Jeśli widzieliście kiedyś jak „stawia się bańki” chorym – to tu wykorzystana jest ta sama zasada 😉

Babcia Ani wekowała w ten sposób wszystkie przetwory. Te, które miały być trzymane przez całą zimę, dodatkowo pasteryzowała przez 5-10 minut.

Ja testowałam tę metodę na suszonych pomidorach oraz powidłach śliwkowych. Działa bez zarzutu! Pomidory zamknięte na płonący spirytus pozostawiłam stojące na szafce w kuchni (w temperaturze 20-25 stopni) na ponad 2 miesiące… Po otwarciu były w jak najlepszej kondycji 🙂

Jednocześnie przyznaję, że podchodziłam do tego sposobu baaardzo sceptycznie… Jednak po kilkukrotnym sprawdzeniu, polecam ją z całym przekonaniem.
TO DZIAŁA!

Działa aczkolwiek potrzebna jest przy tym spora doza ostrożności 🙂

WEKOWANIE NA PŁONĄCY SPIRYTUS

Potrzebne będą: słoiki typu twist, dopasowane do nich pokrywki, odrobina spirytusu oraz zapałki (z zapalniczką lepiej nie ryzykować!).

Słoik napełnić suszonymi pomidorami i zalać doprawioną oliwą (albo napełnić innym rodzajem domowych przetworów). Do czystej i suchej pokrywki nalać parę kropel spirytusu, podpalić zapałką i taką płonącą pokrywką zakręcić słoik.

Płonący spirytus zużywa cały tlen zgromadzony wewnątrz słoika i na naszych oczach widać jak pokrywka słoika zasysa się tj. robi się wklęsła. Znaczy to, że słoik został zawekowany 🙂

Uwaga na poparzenia!
„Płonąca” pokrywka szybko robi się bardzo ciepła! Dla uniknięcia oparzenia, można trzymać pokrywkę przez ściereczkę lub rękawicę kuchenną.

Podpalanie, obracanie pokrywki i zakręcanie trzeba robić szybko i zdecydowanie!

Nie wolno nalać zbyt dużo spirytusu, aby w czasie „manewrowania” pokrywką płonący spirytus nie ściekł nam np. na rękę!

DOMOWE SUSZONE POMIDORY

Uwaga:

Ja przetestowałam trzy metody suszenia pomidorów:
1. Pomidory przekrojone na połówki, suszone w piekarniku z termoobiegiem – Suszenie trwało dość długo, bo około 4 godziny, w temperaturze 100 stopni; gotowe, ususzone pomidory były lekko miękkie i „mięsiste”;

2. Pomidory przekrojone na połówki i usunięte środki (nasiona i sok), suszone w piekarniku z termoobiegiem – Suszenie trwało krócej, bo około 3 godziny, w temperaturze 100 stopni; gotowe, ususzone pomidory, były suche, a w związku z tym, że była to w zasadzie sama „skórka”, było trochę mniej do jedzenia…

3. Pomidory przekrojone na połówki, suszone w suszarce do warzyw/grzybów – Po 6 godzinach suszenia pomidory były nadal „świeże”; suszenie dokończyłam w piekarniku – 2 godziny w 80 stopniach; być może gdybym wydrążyła środki, udało by się wysuszyć pomidory także tą metodą…

Biorąc pod uwagę wszystkie „za” i „przeciw” doradzałabym Wam metodę nr 2 i taką właśnie opisuję dokładnie poniżej 🙂

Składniki: (na 1 słoik 500 ml)
15 sztuk podłużnych, mięsistych pomidorów
sól i pieprz

zalewa:
około 1 szklanka oliwy
1-2 ząbki czosnku
1-2 łyżeczki suszonych ziół (np. bazylia, tymianek, rozmaryn, oregano)
3-4 ziarenka pieprzu
3-4 ziarenka ziela angielskiego

Wykonanie:
Pomidory umyć, osuszyć, przekroić na połówki i łyżeczką wydrążyć środki (nasiona i sok). (Uwaga: Wydrążone środki można przetrzeć przez sitko i wykorzystać np. do zupy albo sosu pomidorowego.)

Blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na nim wydrążone połówki pomidorów, przecięciem do góry. Oprószyć solą i pieprzem.

Wstawić do piekarnika i suszyć (najlepiej z użyciem termoobiegu) w temperaturze 90-100 stopni przez około 3-4 godziny, do czasu aż pomidory będą pomarszczone i suche. (Uwaga: Jeśli jest to możliwe, w czasie suszenia trzymać drzwiczki od piekarnika lekko uchylone. Nie wszystkie modele piekarników na to pozwalają… Niektóre zaraz po uchyleniu drzwiczek wyłączają samoczynnie wentylator. Ma to na celu oszczędność energii.)

Przygotować zalewę. Oliwę wlać do małego rondelka i podgrzać tak aby była mocno ciepła, ale nie gorąca. W czasie podgrzewania dodać pocięte na plasterki ząbki czosnku oraz zioła.

Wysuszone pomidory układać w słoiczku, każdą warstwę zalewać ciepłą oliwą z przyprawami. (Uwaga: Niewykorzystaną oliwę można, po schłodzeniu zużyć do doprawienia sałatki.)

Słoiki zamykać metodą „na płonący spirytus” lub pasteryzować w piekarniku (tak jak opisałam tutaj).

Smacznego 🙂

Wykorzystanie suszonych pomidorów:
Jako farsz do pieczeni z indyka

Do pieczonej ricotty

Do nadziania polędwiczek wieprzowych

Jako składnik pasztecików do zup

Jako farsz do rolady szpinakowej

Po zmiksowaniu jako dodatek do zup, np. kremu z cukinii

Jako dodatek do sałatek

Read Full Post »

Chciałabym Wam dzisiaj zaproponować pyszną domową wędlinę.

Szynka wieprzowa, ze względu na swój kształt, popularnie zwana „kulką”, przygotowana w „6 krokach” to naprawdę wspaniała alternatywa dla sklepowych produktów. Nie zawiera żadnych sztucznych dodatków, jest lekka, łatwa do zrobienia i wielce smakowita 🙂

Gorąco polecam!

Przepis cytuję za Tatą mojej Przyjaciółki Agaty.
Panie Kazimierzu, bardzo dziękuję za podzielenie się tak wspaniałą recepturą 🙂

KULKA WIEPRZOWA w sześciu krokach:

1. Nabyć jedną kulkę.

2. Przygotować zalewę.
Do 2 l wody dodać:
0,5 szklanki soli kuchennej
1 łyżeczkę od herbaty cukru
5 liści laurowych
1 łyżeczkę majeranku
1 łyżeczkę chili w proszku
6 ząbków czosnku
6 ziaren jałowca
Zagotować i ostudzić pod przykryciem.

3. Kulkę natrzeć 2 ząbkami czosnku (można związać), włożyć do szczelnego pojemnika lub owinąć folią. Zostawić na pół doby w lodówce.

4. Włożyć kulkę do zimnej zalewy. Zagotować i gotować 10-15 min (nie dłużej). Zostawić do ostudzenia.

5. Zagotować zalewę z kulką. Gotować 10-15 minut (nie dłużej).  Zostawić do ostudzenia.

6. Zjeść!

Moje uwagi co do kolejnych kroków:
Ad 1 „Kulka” to szynka wieprzowa. Wiem, że moja Przyjaciółka Agata kupuje „kulki” w Biedronce. Ja nabyłam swoją na lokalnym bazarku. Pan rzeźnik dokładnie wiedział o jaki rodzaj mięsa mi chodzi 🙂
Ad 2 Następnym razem zmniejszę odrobinę ilość soli, do 1/3 1/4 szklanki. Jesteśmy przyzwyczajeni do mało słonych dań. Od siebie dodałam 5 ziarenek ziela angielskiego. Chilli w proszku zastąpiłam ususzonymi płatkami chilli.
Ad 3 Ja szynkę obwiązałam sznurkiem i marynowałam w czosnku przez całą noc.
Ad 4 i 5 Szynkę od momentu zagotowania gotujemy tak aby woda lekko bulgotała. Cały czas pod przykryciem. Jeśli zalewa nie zakrywa w całości mięsa, do garnka można wrzucić parę obranych surowych ziemniaków. Podniosą poziom płynu i częściowo wchłoną sól. (To cenna uwaga jednej z Czytelniczek.)
Ad 7 Czysta przyjemność 🙂 Szynka smakuje i wygląda odrobinę tak jak pieczony, wilgotny schab środkowy.

Pzdr i życzę smacznego
Aniado

Read Full Post »

Po ogromnym sukcesie pieczonych pomidorów, przyszła kolej na wypróbowanie innego przepisu. Aby przygotować prezentowaną dzisiaj konfiturę, pomidory są pieczone w bardzo wysokiej temperaturze, aż do momentu „scukrzenia” 🙂

Polecam jako wspaniały dodatek do obiadowych dań mięsnych i rybnych, wędlin, serów oraz sałatek.

Składniki: (na 1 słoik około 500 ml)

1 kg „mięsistych” pomidorów (u mnie odmiana tzw. „paprykowa”)
6 ząbków czosnku
1 szklanka oliwy
2 łyżeczki tabasco (opcjonalnie)
sól i pieprz

Wykonanie:
Pomidory umyć, osuszyć, przekroić na pół i rękami wycisnąć z nich sok nad cedzakiem umieszczonym nad miską. Pestki wyrzucić a wyciśnięty sok zachować.

Naczynie żaroodporne posmarować oliwą. (Uwaga: Ja piekłam pomidory bezpośrednio na blaszce z piekarnika, ponieważ robiłam od razu podwojoną porcję.) Ułożyć w nim wyciśnięte pomidory przecięciem do góry. Oprószyć solą oraz pieprzem.

Czosnek obrać i przecisnąć przez praskę (lub bardzo drobno posiekać). Rozłożyć równomiernie na pomidorach.

Do wyciśniętego soku wlać 1/2 szklanki wody, tabasco oraz oliwę i wymieszać. Podlać pomidory 1/3 tej mieszanki i wstawić do nagrzanego do 220-230 stopni piekarnika.

Piec 90 minut, dodając stopniowo resztę sosu. Pod koniec pieczenia pomidory powinny być pomarszczone i scukrzone.

Pomidory przełożyć do wyparzonego wrzątkiem słoja i zalać sosem z pieczenia. Słoik zamknąć i trzymać w lodówce*.

*Uwaga: Zgodnie z przepisem z gazety, pomidory są najlepsze po miesiącu od przygotowania. My na razie jedliśmy je w kilka dni po zrobieniu i… są pyszne! Nie wiem czy wytrzymają w lodówce przez cały miesiąc… 😉

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Jest to deser na wzór popularnego „ryżu z jabłkami” 😉

Danie jest może odrobinę mniej urodziwe niż jego „prekursor”, ale zaręczam, że smak baaardzo zbliżony. Jednocześnie, jeśli chodzi o zawartość błonnika, a co za tym idzie wartości dietetycznych, stanowczo przewyższa danie z ryżu!

Moi domowi wielbiciele ryżu z jabłkami, spałaszowali pełną miskę owsianki w oka mgnieniu 🙂

Składniki: (4 porcje)
Owsianka:
1 szklanka płatków owsianych górskich
1,5 szklanki mleka 2%
szczypta soli

Jabłka:
2-3 słodkie jabłka
szczypta cynamonu
1-2 łyżki rodzynek

Pianka:
2 białka
2,5 łyżki cukru pudru

dodatkowo:
głębokie naczynie żaroodporne i masło do nasmarowania formy

Wykonanie:
Mleko podgrzać (ja zrobiłam to w kuchence mikrofalowej) i zalać nim płatki owsiane wymieszane ze szczyptą soli. Przykryć i pozostawić do napęcznienia, na minimum 3 godziny, ale można także w lodówce na całą noc.

Jabłka obrać, wykroić gniazda nasienne i pokroić w kostkę (lub zetrzeć na grubej tarce). Włożyć do rondla, dodać 1/3 szklanki wody i dusić do czasu aż się rozpadną (10-20 minut). W razie potrzeby, w czasie duszenia, dodać więcej wody. Do gotowego, jeszcze ciepłego musu jabłkowego dodać rodzynki, a całość przyprawić do smaku cynamonem.
(Uwaga: Jeśli mus jabłkowy wyszedł bardzo kwaśny, można dosłodzić go odrobiną cukru brzozowego lub syropu z agawy. Należy jednak pamiętać, że gotowa zapieczona owsianka ma na wierzchu bardzo słodką bezową piankę!)

Przygotować piankę bezową. Białka jaj ubić z cukrem na sztywną pianę.

Piekarnik rozgrzać do 170 stopni.

Głębokie naczynie żaroodporne (u mnie to misa o średnicy 16 cm i wysokości 9 cm) wysmarować cienką warstwą masła. Na dno wyłożyć namoczone płatki owsiane. (Uwaga: Płatki powinny być miękkie, mokre i napęczniałe. Może także pozostać trochę mleka, które nie wsiąkło w płatki.)
Na płatki rozłożyć równomiernie mus jabłkowy z rodzynkami. Na wierzch położyć ubitą pianę.

Całość wstawić do gorącego piekarnika i piec około 30 minut, do czasu aż pianka urośnie i lekko się przyrumieni. (Uwaga: Upieczona pianka po wyjęciu z piekarnika lekko opada, w konsystencji i smaku przypomina marshmallows.)

Podawać na gorąco.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Uwielbiam powidła śliwkowe!
A Wy?

Powidła usmażone z odpowiednio dobranych śliwek są naprawdę wystarczająco słodkie!
Grzechem byłoby „zagłuszanie” ich smaku dodatkowym cukrem!

Uwaga:)
Długo zastanawiałam się nad tym czy w przypadku „dania”, które ma tylko jeden składnik można w ogóle mówić o „przepisie”… Smak zwyciężył 🙂

Składniki:
słodkie śliwki (u mnie w 2/3 węgierki i w 1/3 Stanley*)
szczypta cynamonu (opcjonalnie)

Uwaga: To właśnie dzięki odmianie Stanley powidła nabrały absolutnie obłędnego koloru ciemnego, intensywnego czerwonego wina 🙂

Wykonanie:
Śliwki umyć, osuszyć i wypestkować. Jeśli są bardzo duże (odmiana Stanley) przekroić na 3-5 kawałków.
Włożyć do głębokiego rondla, najlepiej o grubym dnie i nieprzywierającej powłoce. Dusić najpierw na dużym ogniu, a potem stopniowo na coraz mniejszym. (Uwaga: Moja elektryczna kuchenka ma 9-stopniową skalę. Zaczynałam od „9”, a potem zmniejszałam sukcesywnie do „4”, tak aby powidła nie przywierały do dna.)

Powidła smażyć, często mieszając, do czasu uzyskania pożądanej konsystencji. (Przy 2 kg śliwek trwa to około 90-120 minut.)

Uwaga: W związku z dość długim czasem „pilnowania” powideł, warto zaplanować smażenie „równolegle” z robieniem obiadu lub innym zajęciem „kuchennym”. (Smażenie można także rozłożyć na dwa dni.) 😉

Pod koniec smażenia powidła można dodatkowo zmiksować blenderem, aby skórki były mniej wyczuwalne.
Gotowe powidła doprawić do smaku cynamonem (opcjonalnie) i zapasteryzować.

Smacznego 🙂

Przy okazji chciałabym baaardzo serdecznie podziękować za głosowanie wszystkim odwiedzającym profil Lepszego Smaku na FB !

Wasze głosy podzieliły się pomiędzy dwie stylizacje (2 i 4)… zatem we wpisie umieściłam obie z nich 🙂

Pzdr Aniado

Read Full Post »

Lekkie i smakowite polędwiczki dla wszystkich, którzy lubią dania mięsne z owocową nutą 🙂

Obiad gotowy w około pół godziny!

Na podstawie przepisu z GoodFood.

Składniki: (4-6 porcji)
2 średnie polędwiczki
2 jabłka
2-3 łyżki oliwy
125-200 ml  lekkiego bulionu drobiowego lub warzywnego (albo wody)
1 łyżka musztardy gruboziarnistej
1 łyżka posiekanej świeżej szałwii
1 łyżka śmietany 18 % (lub twarożku typu Philadelphia) – opcjonalnie
sól i pieprz

Wykonanie:
Polędwiczki umyć, osuszyć ręcznikiem papierowym i pokroić na 2 cm kotlety. Każdy lekko rozbić tłuczkiem i oprószyć solą oraz pieprzem.

Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić na ósemki.

Na dużej patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy i wrzucić pokrojone jabłka. Smażyć 5-10 minut do czasu aż się lekko przyrumienią, ale nadal zachowają swój kształt. Zdjąć z patelni i odstawić.

Na tej samej patelni rozgrzać 1-2 łyżki oliwy i obrumienić kotlety z obu stron. (Uwaga: Trzeba to robić partiami!)

Kotlety zalać bulionem/wodą, dodać musztardę i gotować przez 5 minut. Dodać obrumienione jabłka, posiekaną szałwię oraz śmietanę/twarożek i dusić razem przez 1-2 minuty.

Podawać od razu. (Uwaga: Dobrym dodatkiem będzie kasza jęczmienna/gryczana ugotowana na sypko oraz warzywa ugotowane na parze lub mieszana sałatka.)

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Dla wszystkich, którzy już kochają kaszę gryczaną, ale także dla tych, którzy jeszcze się na niej nie poznali przygotowałam dzisiaj jej „uwspółcześnioną” wersję 😉

Uprużona na sypko kasza gryczana połączona z pieczonymi warzywami to wspaniałe danie „samo w sobie” albo doskonały dodatek do mięs i/lub ryb.

Uwaga:)
Jest to jednocześnie, jeśli chodzi o składniki, bardzo uniwersalne danie! Ja tym razem upiekłam dobrze prezentującą się kolorystycznie wersję marchewkowo-cukiniową. Wy możecie pokusić się o bardziej różnorodne połączenia.

Zamiast marchewki i cukinii można wykorzystać np. bakłażany, cebule, papryki, pomidorki koktajlowe, itp. Warto jest także eksperymentować z różnymi zestawami ziół i egzotycznych przypraw.

Gorąco zachęcam Was do poszukiwania Waszej ulubionej wersji 🙂

Składniki: (6-8 porcji)
1 szklanka kaszy gryczanej (po ugotowaniu będzie jej przynajmniej dwa razy więcej)

pieczone warzywa:
2 średnie marchewki, obrane i pokrojone na kawałki „na jeden kęs”
1 średnia cukinia, pokrojona ze skórką na podobnej wielkości kawałki jak marchew
2-3 łyżki posiekanych świeżych ziół (tymianek/bazylia/rozmaryn/oregano…)
skórka otarta z 1/2 cytryny
2 ząbki czosnku
2 łyżki soku z cytryny
1/3 szklanki oliwy
sól i pieprz

Wykonanie:
Kaszę gryczaną ugotować na sypko. (Tutaj opisałam niezawodną metodę.)

Do dużego płaskiego naczynia żaroodpornego (lub wprost na blachę z piekarnika) wrzucić pokrojoną marchew i cukinię, wsypać posiekane zioła, dodać przeciśnięty czosnek i utartą skórkę z cytryny. Całość polać oliwą i sokiem z cytryny, a następnie oprószyć solą oraz pieprzem. Wszystko dokładnie wymieszać i wstawić do nagrzanego do 190-200 stopni piekarnika.

Piec 30-45 minut, do czasu aż marchew będzie miękka. W czasie pieczenia jeden lub dwa razy wymieszać warzywa.

Upieczone warzywa połączyć z uprażoną kaszą gryczaną i dokładnie wymieszać. W razie potrzeby doprawić do smaku solą i pieprzem.

Podawać na ciepło jako osobne danie lub dodatek do dań mięsnych/rybnych.

Smacznego 🙂

Ps. Szkoda tylko, że ta kasza taka… mało urodziwa 😉

Read Full Post »

Temat na czasie – ŚLIWKI 🙂

Proponowane dzisiaj omlety to tylko „tło” dla wspaniałych gorących, pachnących śliwek węgierek!
Ich smak i apetyczny wygląd zaprzeczają stereotypowi jakoby, aby dobrze zjeść trzeba się mocno napracować 😉

Słodkie śliwki, aromatyczny, delikatnie szczypiący w język imbir oraz rumowa nuta to naprawdę wspaniała kombinacja!
Gorąco polecam 🙂

Składniki: (3-4 małe omlety)
omlety:
3 jajka (osobno białka i żółtka)
1 mały (180g) jogurt naturalny
4 czubate łyżki mąki orkiszowej chlebowej
1 czubata łyżka mąki pszennej razowej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
około 1/2 szklanki wody gazowanej
szczypta soli
1 łyżka margaryny (lub delikatnej oliwy) – do smażenia

Gorące śliwki:
2 szklanki przekrojonych na połówki i wypestkowanych śliwek węgierek
1-2 łyżki syropu z agawy (ilość zależy od „słodkości” śliwek oraz Waszego smaku)
1 łyżka masła
1/2-1 łyżeczki drobno utartego świeżego korzenia imbiru (najlepiej wcześniej zamrożonego!)
1-2 łyżki rumu

dodatkowo:
jogurt naturalny lub twarożek – do podania

Wykonanie:
Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić na sztywno z dodatkiem szczypty soli.

Żółtka wymieszać z jogurtem. Dodać oba rodzaje mąki, proszek do pieczenie oraz 1/4 szklanki wody gazowanej. Ubić mikserem. Stopniowo dodawać resztę wody, aż do momentu uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Dodać ubitą na sztywno pianę z białek i bardzo delikatnie wymieszać.

Omlety smażyć pod przykryciem, na odrobinie tłuszczu (1/4 łyżeczki margaryny/oliwy), na rozgrzanej uprzednio, małej patelni (najlepiej o nieprzywierającej powierzchni), na średnim ogniu.  W połowie smażenia obrócić. (Uwaga: Omlety są baaardzo delikatne!)

W czasie gdy omlety się smażą przygotować gorące śliwki. Na dużej patelni rozgrzać 1 łyżkę masła. Dodać pokrojone i wypestkowane śliwki, syrop z agawy oraz utarty imbir. Całość podlać rumem i smażyć na dużym ogniu przez 3-4 minuty, do czasu aż śliwki będą gorące i pokryte równomiernie cienką warstwą słodkiego sosu (ale nadal utrzymają swój kształt!).

Omlety podawać z jogurtem/twarożkiem naturalnym oraz gorącymi śliwkami.

Smacznego 🙂

Gorące śliwki będą pasowały wspaniale także do:
Makowych racuszków



Drożdżowych placuszków z mąki gryczanej

Pełnoziarnistych placuszków z dodatkiem płatków owsianych

Drożdżowych racuszków tych lub tych.

Read Full Post »

Wspaniała, intensywna w smaku zupa z pieczonych pomidorów.
Najlepsza oczywiście o tej porze roku, kiedy mamy możliwość nabycia cudownych, „mięsistych” pomidorów, które dojrzewały na słońcu 🙂

W zasadzie „robi się sama”, aczkolwiek trwa to parę godzin…

Pomysł na takie właśnie wykorzystanie wolno-pieczonych pomidorów podsunęła mi Asia (Autorka również tego przepisu). Jeszcze raz bardzo dziękuję 🙂

Uwaga:

Przy okazji przypominam Wam o niezawodnej i bardzo „energooszczędnej” metodzie przechowywania zup – chodzi oczywiście o błyskawiczne wekowanie 🙂

Składniki: (10-12 porcji)
20 podłużnych, „mięsistych” pomidorów, które mają bardzo mało pestek
1 cebula (czerwona lub biała)
2-3 ząbki czosnku
2 łyżki posiekanych świeżych ziół (np. tymianek, bazylia, rozmaryn, oregano…)
1 łyżeczka skórki otartej z cytryny
1-2 łyżki soku z cytryny
sól i pieprz
1/2 szklanki oliwy

dodatkowo:
1/2 szklanki białego wytrawnego wina
ocet balsamiczny – do doprawienia

Wykonanie:
Rozgrzać piekarnik do 120 stopni. Pomidory umyć, osuszyć, przeciąć wzdłuż na połówki. Cebulę pokroić na ćwiartki.

Dużą płaską żaroodporną formę wysmarować oliwą. Pomidory posypać solą i pieprzem, a następnie ułożyć w naczyniu żaroodpornym przeciętą stroną do dołu. Obok ułożyć ćwiartki cebuli oraz obrane ząbki czosnku.

Oliwę wymieszać z sokiem i skórką otartą z cytryny oraz posiekanymi ziołami.

Zalać pomidory przygotowaną oliwą. Wstawić do piekarnika i piec 2 godziny (temperatura 120 stopni).

Upieczone pomidory, cebulę oraz czosnek zmiksować wraz z oliwą i sosem z pieczenia. Przetrzeć przez sito. Wlać do garnka, dodać wino, zagotować i doprawić do smaku solą, pieprzem i ewentualnie octem balsamicznym.

Podawać na gorąco lub jako chłodnik.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Older Posts »