Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2011

Przyznaję, że nie należę do wielbicieli tradycyjnego krupniku… ale ta wersja to zupełnie inna historia!
Wspaniała, intensywna w smaku, gęsta i rozgrzewająca zupa.
Idealna na zimne późnojesienne dni 🙂

Przepis na ten krupnik zamieściła na swoim blogu Bee. Baaardzo dziękuję!

Gorąco polecam 🙂

Składniki:
ok. 1 kg wołowiny na gulasz
oliwa
sól i pieprz
1 duża marchewka, pokrojona w drobną kostkę
300 g pieczarek, przekrojonych na ćwiartki
1 duża cebula, pokrojona w kostkę
4 ząbki czosnku, posiekane
2 łyżki (1 mała puszka) przecieru pomidorowego
3/4 szklanki wytrawnego czerwonego wina
2 szklanki bulionu
3-4 szklanki wody (lub więcej, jeśli będzie trzeba)
2 liście laurowe
2 ziarenka ziela angielskiego
2-3 łyżki kaszy jęczmiennej (u mnie pęczak)
2 łyżeczki słodkiej czerwonej papryki w proszku
2-4 łyżki natki pietruszki, posiekanej

Wykonanie:
Wołowinę pokroić na małe kawałki. Obsmażyć na patelni ze wszystkich stron i przełożyć do garnka. Oprószyć solą i pieprzem. Na tej samej patelni rozgrzać kolejne 2 łyżki oliwy i wrzucić marchewkę. Smażyć aż do lekkiego zrumienienia. Zdjąć na talerz i odstawić.
Na patelni ponownie rozgrzać 2 łyżki oliwy i usmażyć pieczarki. Przełożyć je do garnka z wołowiną. Po pieczarkach smażyć cebulę z czosnkiem, do czasu aż będą szkliste. Dołożyć przecier pomidorowy i smażyć aż zacznie się karmelizować. Dolać wino, wymieszać dokładnie zawartość patelni, zeskrobując przy okazji to co przywarło do dna. Gotować kilka minut, dopóki połowa wina nie wyparuje.

Do garnka z mięsem i pieczarkami wlać bulion, wodę (na początek 3 szklanki) i zawartość patelni. Dodać liście laurowe, ziele angielskie i zagotować. Zmniejszyć ogień do minimum, przykryć garnek i gotować zupę, dopóki mięso nie zrobi się miękkie, przynajmniej przez godzinę.

Gdy mięso będzie miękkie, do garnka wsypać kaszę (kilkukrotnie opłukaną zimną wodą!), usmażoną wcześniej marchewkę oraz paprykę w proszku. Zupę gotować około 15 minut, następnie wyłączyć i pozostawić na ciepłej kuchni do czasu aż kasza napęcznieje i będzie miękka. Jeśli zupa jest za gęsta dolać więcej gorącej, przegotowanej wody. Doprawić do smaku solą oraz pieprzem. Przed podaniem wymieszać zupę z natką pietruszki.

Smacznego 🙂

ROK TEMU NA BLOGU
Gorąco polecam zupę krem marchewkowy z dodatkiem mleczka kokosowego

albo francuską zupę cebulową.

Zachęcam ponadto do upieczenia indyka z owocowym nadzieniem,

a na deser pierniczków z żytniej mąki razowej.

Reklamy

Read Full Post »

Połączenie słonych śledzi ze słodkimi rodzynkami i… przyprawami korzennymi może na początku lekko szokować. Zapewniam jednak, że jest to bardzo pyszna kombinacja.

Taka korzenna sałatka śledziowa podana na jabłkowych „talerzykach” będzie cieszyła zarówno oko jak i podniebienie 🙂

Składniki: (6 porcji)
3 filety (125 g) śledziowe (używałam Lisner Matjas)
2 małe/średnie jabłka
1 łyżeczka soku z cytryny
1 mała cebula
1-2 łyżki rodzynek
1/3 łyżeczki cynamonu*
1/3 łyżeczki mielonych goździków*
1 łyżeczka syropu z agawy
sól i pieprz
oliwa z oliwek

*Uwaga: Ilość cynamonu i goździków można zwiększyć, dostosowując do własnego smaku.
W związku z tym, że bardzo trudno jest kupić mielone goździki (ja kupuję je w internetowym sklepie z przyprawami), cynamon i goździki można w tym przepisie zastąpić odpowiednią ilością dobrej przyprawy do pierników.

Wykonanie:
Rodzynki zalać gorącą wodą i odstawić na 5-10 minut aby napęczniały.
Cebulę drobno posiekać i smażyć na 3-4 łyżkach oliwy aż zrobi się szklista i nabierze lekko złotego koloru. Dodać odcedzone rodzynki oraz cynamon i goździki. Dobrze wymieszać i pozostawić do wystygnięcia.

Śledzie pokroić w drobną kostkę.

Z jabłek (ze skórką) wykroić 6 ładnych plastrów, na „talerzyki” do śledzi. Resztę jabłek obrać, wykroić gniazda nasienne i drobno pokroić. Każdy plaster-talerzyk posmarować odrobiną soku cytrynowego, a resztę soku wymieszać z pokrojonymi jabłkami. (Uwaga: To powinno zapobiec ciemnieniu jabłek.)

Wymieszać razem pokrojone śledzie, usmażoną i wystudzoną cebulę z rodzynkami oraz pokrojone jabłka. Doprawić do smaku solą, pieprzem, syropem z agawy i ewentualnie większą ilością przypraw korzennych.

Podawać na jabłkowych „talerzykach” lub w małych kokilkach.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Dzisiejsze naleśniki to ukłon w stronę kuchni dalekowschodniej, tak się bowiem kojarzą dania z dodatkiem kokosu i świeżego imbiru.

Naleśniki są miękkie, delikatnie puszyste z subtelną kokosową nutą.
Natomiast duszone w soku pomarańczowym jabłka i gruszki, lekko aromatyzowane imbirem, to już prawdziwa poezja smaku 🙂

Gorąco polecam 🙂

Uwaga:)
SMAŻENIE NALEŚNIKÓW – klucz do sukcesu 🙂

Chciałabym się podzielić z Wami moimi doświadczeniami odnośnie smażenia naleśników, bo wiem, że wiele osób może mieć z tym trochę problemów 😉

Patelnia
Ja smażę naleśniki „beztłuszczowo” na zwykłej aluminiowej patelni, którą zabrałam Mamie wiele lat temu z mojego rodzinnego domu. Patelnia ma… ponad 40 lat. Moja Mama kupiła ją od Cyganów, którzy sprzedawali je przed wejściem, na słynny kiedyś, bazar Różyckiego w Warszawie. Jest to naprawdę absolutnie zwykła patelnia, nie posiadająca żadnej specjalnej powłoki zapobiegającej przywieraniu, średnio ciężka, ale zdecydowanie lżejsza od żeliwnych.
Piszę o tym aby „udowodnić” Wam, że w zasadzie każda patelnia jest dobra (no może z wyjątkiem tych o baaardzo cienkim dnie) 😉

Tłuszcz
Do ciasta naleśnikowego dodaję zawsze trochę oleju (lub tak jak w dzisiejszym przepisie tłuszczu kokosowego, który był w mleku). Dzięki temu nie ma potrzeby wrzucania żadnego innego tłuszczu (olej/margaryna/masło) na patelnię przed smażeniem kolejnych naleśników. Jeśli patelnia jest odpowiednio rozgrzana i ciasto jest odpowiednio „tłuste” naleśniki nie będą przywierały nawet jak będą smażone na zupełnie zwykłej patelni!

Ilość dodawanego oleju zależy oczywiście od ilości ciasta. Średnio mogę powiedzieć, że jest to 2 łyżki na każde 10 naleśników.

Temperatura
Stopień rozgrzania patelni jest według mnie kluczowym czynnikiem decydującym o sukcesie przy smażeniu naleśników!
Ja rozgrzewam „suchą” patelnię na średnim ogniu (wskaźnik 6 przy 9-stopniowej skali) przez około 5-10 minut.

Potem ustawiam palnik na 7-7,5 i przed usmażeniem pierwszego (tylko pierwszego!) naleśnika smaruję patelnię odrobiną oleju. Czekam chwilę aby tłuszcz się rozgrzał i nalewam ciasto.
Zawsze jednak pierwszy naleśnik wychodzi najgorzej! Tak już jest i musimy się z tym pogodzić 😉
Potem już jest tylko coraz lepiej 🙂

W trakcie smażenia, szczególnie większej ilości naleśników, trzeba koniecznie regulować temperaturę. Pomimo, że palnik ustawiony jest na jedną temperaturę, patelnia w miarę smażenia rozgrzewa się coraz bardziej i trzeba po pewnym czasie obniżać stopniowo temperaturę. Czasem trzeba ją potem znów podnieść odrobinę bo patelnia zdążyła już zbyt mocno przestygnąć.
Temperaturę dostosowujemy patrząc na szybkość i stopień rumienienia się kolejnych naleśników.

A czy Wy także macie jakieś swoje „sekretne” sposoby na smażenie naleśników? Będę wdzięczna za wszelkie uwagi 🙂

Życzę sukcesu!
Aniado

Składniki:
Naleśniki:
(8 sztuk)
1 jajko (osobno żółtko i białko)
1/3 szklanki (50 g) mąki pszennej pełnoziarnistej (u mnie graham)
1/3 szklanki (50 g) mąki pszennej (u mnie luksusowa)
130-150 ml mleka kokosowego*
150-200 ml zimnej wody
1/4 łyżeczki soli
1 łyżka wiórków kokosowych

*Uwaga: Mleko kokosowe na ogół można kupić w puszkach po 400 ml. Po otwarciu trzeba zawartość bardzo dokładnie wymieszać (składa się ona z dwóch warstw „bardzo gęstej” i „wodnistej”) i dopiero wtedy odmierzyć odpowiednią ilość.
Resztę mleka można wykorzystać do przygotowania bardzo smacznej zupy kokosowej lub kremu marchewkowego.
Można także potroić ilość składników, wykorzystując całą puszkę mleka, i usmażyć więcej naleśników 😉

Imbirowe owoce:
1 jabłko (u mnie Champion)
1 gruszka (u mnie Konferencja)
1-2 łyżeczki syropu z agawy
100-150 ml soku ze świeżych pomarańczy
1 łyżeczka tartego imbiru**

**Uwaga:
Tarcie świeżego imbiru
Na jednym z anglojęzycznych blogów (niestety nie pamiętam którym…), Autorka przedstawiła wyśmienity sposób na tarcie świeżego imbiru.
Każdy kto kiedykolwiek próbował trzeć na tarce świeży imbir wie jak niewdzięczne jest to zajęcie! To prawdziwa wojna, która może nawet skończyć się krwawo 😦
Rozwiązanie tego problemu jest… dziecinnie łatwe. Imbir trzeba ZAMROZIĆ!
Cały korzeń, obrany lub nie, wkładamy do torebki foliowej, a następnie do zamrażarki. Taki zamrożony imbir trze się fenomenalnie! Mało tego, będąc w zamrażarce nie schnie/więdnie i możemy go używać nawet kilka miesięcy 🙂
Gorąco polecam 🙂

Wykonanie:
Naleśniki.
Oddzielić białko od żółtka. Białko ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę.

W misce połączyć żółtko z mlekiem kokosowy. Ubić. Dodać oba rodzaje mąki i 150 ml zimnej wody. Ubijać mikserem aż do uzyskania jednolitej masy. Jeśli ciasto jest bardzo gęste dodać więcej wody, tak aby na koniec miało ono konsystencję średnio gęstej śmietany.

Delikatnie wymieszać z ubitymi na pianę białkami oraz wiórkami kokosowymi.
Smażyć na dobrze rozgrzanej patelni bez konieczności dodawania tłuszczu. Usmażone naleśniki odstawić w ciepłe miejsce aby nie wystygły.

Przygotować imbirowe owoce. Jabłko i gruszkę obrać z skórki, wykroić gniazda nasienne i pokroić na kawałki.
Rozgrzać mocno patelnię, najlepiej z nieprzywierającą powłoką i wrzucić owoce. Dodać utarty imbir, syrop z agawy i połowę soku pomarańczowego. Dusić do czasu aż owoce będą lekko szkliste i delikatnie miękkie. W czasie duszenia, jeśli owoce będą się „przypalały” do dna patelni dodawać po 2 łyżki soku pomarańczowego. Gotowe owoce przełożyć do miseczki. Na patelnię wlać resztę soku pomarańczowego i zeskrobując ewentualne skarmelizowane resztki owoców gotować aż sos zgęstnieje. Gotowym sosem polać owoce w miseczce.

Podawać na gorąco lub na zimno z kokosowymi naleśnikami.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Strudel z kapustą i grzybami wpisuje się powoli w czas przygotowań do nadchodzących Świąt.
Cienkie płaty razowego ciasta wypełnione aromatycznym farszem można podawać jako osobne danie (zarówno na ciepło, jak i na zimno) albo jako dodatek do zupy.

Przepis na ciasto pochodzi z poleconej mi przez Kaś książki „Wypieki dla diabetyków” (autorki Britta Macho i Tina Schlag).

Uwaga:)
Podane poniżej proporcje są na 2 strudle faszerowane kapustą wigilijną, tj. około 16-20 porcji.

W związku z tym, że ja potrzebowałam tylko 10 porcji, zagniecione ciasto podzieliłam na połowy. Pierwszą „nafaszerowałam” kapustą z grzybami, a drugą (tak jak w tym przepisie) jabłkami.

Składniki: (2 strudle, razem 16-20 porcji)*
Na ciasto:
125 g mąki pszennej pełnoziarnistej (u mnie graham)
125 g mąki pszennej (u mnie tortowa)
125 ml zimnej wody
2 łyżki delikatnej oliwy
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka octu winnego 6%

Na farsz:
1 kg kiszonej kapusty
2 cebule
1/2-1 szklanka suszonych grzybów
300-500 g pieczarek
1 litr wywaru z warzyw (lub wody)
liść laurowy
sól i pieprz do smaku
oliwa lub olej lniany

Wykonanie:
NIE NAGRZEWAĆ WCZEŚNIEJ PIEKARNIKA!
CIASTO WSTAWIAMY DO ZIMNEGO PIEKARNIKA!

Przygotować farsz. (Uwaga: Można to zrobić nawet 1-2 dni wcześniej.)
Grzyby namoczyć w gorącej wodzie. Gdy zmiękną drobno pokroić.
Cebulę posiekać. Pieczarki umyć i drobno pokroić.
Kapustę jeśli jest bardzo kwaśna przepłukać w zimnej wodzie, odcisnąć i posiekać.

Naszykować odpowiednio duży garnek. Wlać 2-3 łyżki oliwy i smażyć cebulę aż nabierze złotego koloru. Zdjąć i odstawić. Do garnka wlać kolejne 2-3 łyżki oliwy i obsmażyć pieczarki. Dodać cebulę, odciśniętą kapustę kiszoną oraz namoczone grzybki wraz z zalewą. Dodać liść laurowy i kilka ziarenek ziela angielskiego oraz czarnego pieprzu. (Uwaga: Można je przedtem owinąć kawałkiem gazy i zawiązać bawełnianą nitką, aby na koniec łatwo było je usunąć z gotowego farszu.)

Wlać tyle wywaru/wody, aby prawie zakrył kapustę. Całość gotować na średnim ogniu przez około 60-90 minut, aż kapusta i grzyby będą miękkie. Mieszać od czasu do czasu i ewentualnie, w razie konieczności dolewać wywar lub przegotowaną wodę. W czasie gotowania doprawić do smaku solą oraz pieprzem.

Gotowy farsz przełożyć na sitko i dokładnie odcedzić (minimum 2-3 godziny).

Wszystkie składniki ciasta zagnieść lub wyrobić robotem kuchennym, aż ciasto zacznie odchodzić od ręki (od brzegów miski) i nabierze jedwabistej konsystencji.
Z gotowego ciasta uformować kulę, posmarować ją oliwą i owinąć folią spożywczą. Odłożyć w ciepłe miejsce na minimum 30 minut.
Ciasto podzielić na połowy (będą z niego 2 strudle). Każdą połowę dokładnie rozwałkować na prostokąt, a następnie dodatkowo rozciągnąć rękoma.* Gotowe, rozciągnięte ciasto ułożyć na czystej ściereczce.

*Kilka uwag odnośnie wałkowania i rozciągania. Wałkując podsypywałam ciasto odrobiną mąki tortowej. Gdy ciasto było już bardzo cienkie podłożyłam pod nie obie dłonie, uniosłam do góry i rozpoczęłam rozciąganie. Trzeba to robić bardzo delikatnie (ciasto lubi się dziurawić!), ale jednocześnie skutecznie, aby w rezultacie otrzymać „płat” grubości lnianej tkaniny.
Jeśli w czasie rozciągania powstaną dziurki nie wpadajmy w panikę… Ciasto jest dość plastyczne więc dają się zakleić 🙂

Połowę nadzienia rozłożyć na cieście pozostawiając 5 cm „margines” wzdłuż wszystkich boków.
Pomagając sobie ściereczką zrolować cały strudel. Końcówki zakręcić (tak jak papierki od cukierków) i podwinąć pod spód.
To samo zrobić z drugim ciastem.

Gotowe strudle układać na wyłożonej papierem blasze („szwem” do dołu). Posmarować/spryskać odrobiną delikatnej oliwy. Wstawić do ZIMNEGO piekarnika i piec 30-40 minut w temperaturze 200 stopni.

Po upieczeniu pozostawić do ostygnięcia.**

**Uwaga: Ciasto zaraz po upieczeniu jest sztywne i twarde. W miarę stygnięcia „więdnie” i staje się zupełnie miękkie.

Podawać na zimno lub na ciepło.***

***Uwaga: Ja strudel upiekłam dzień wcześniej. Na pół godziny przed podaniem, strudel pokroiłam na porcje, przykryłam dokładnie folią aluminiową i wstawiłam do gorącego piekarnika. Odgrzewałam 20-25 minut w temperaturze 180-190 stopni.

ROK TEMU NA BLOGU
Inne danie wigilijne – śledzie z jabłkami i grzybami

Read Full Post »

Dzisiaj proponuję zupę krem z brokułów w nowym wydaniu, a mianowicie z dodatkiem paseczków wędzonego łososia oraz uprażonych na suchej patelni płatków migdałowych.
Dzięki tym dodatkom zupa niezmiernie zyskuje na wyglądzie, ale przede wszystkim na smaku 🙂

Pomysłem na dodatki podzieliła się ze mną jedna z Czytelniczek LS.
(Patrycjo, dziękuję!)

Składniki: (6 porcji)
1 brokuł (tylko „korona”, bez grubej łodygi)
1 duży por (biała i jasnozielona część)
1 litr wywaru
sól i pieprz
2 łyżki oliwy z oliwek
1-2 łyżeczki soku z cytryny

dodatkowo:
4-6 plastrów wędzonego łososia
2-3 łyżki migdałów w płatkach

Wykonanie:
W garnku rozgrzać 2 łyżki oliwy. Dodać pokrojonego na plasterki pora i dusić 5 minut na średnim ogniu. Zalać wywarem i gotować 15 minut, do czasu aż por będzie „szklisty” i miękki.

Dodać brokuła podzielonego na małe różyczki. Gotować na średnim ogniu około 4-5 minut. Wyłączyć, przykryć i odstawić na 10-15 minut, aby brokuł zmiękł, ale nie stracił pięknego zielonego koloru.

Zupę dokładnie zmiksować, doprawić do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.

Podawać z kilkoma paseczkami wędzonego łososia oraz uprażonymi na suchej patelni płatkami migdałowymi.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Kolejna „wariacja na temat” kotletów mielonych. Tym razem w roli farszu występuje szpinak, który dodaje zarówno smaku jak i uatrakcyjnia wygląd 😉

Jest to jednocześnie wspaniałe „Danie – Przemytnik”.
Polecam 🙂

Uwaga:)
Kotlety mielone faszerowane szpinakiem można podawać jak tradycyjne „mielone” lub „na sposób włoski” tj. z aromatycznym sosem pomidorowym.

Składniki:
Kotlety: (6-7 sztuk)
1/2 kg mielonego mięsa drobiowego lub wieprzowego z szynki
1 cebula – drobno posiekana
2 czubate łyżki błyskawicznych płatków owsianych
sól i pieprz do smaku
oliwa z oliwek

Farsz:
1 opakowania mrożonego szpinaku (najlepiej całe liście)
1 mała cebula – drobno posiekana
2 ząbki czosnku
oliwa z oliwek
sól i pieprz



Wykonanie:

Przygotować farsz. Szpinak umyć i dokładnie „otrząsnąć” z wody. Na patelni rozgrzać 1-2 łyżki oliwy. Dodać posiekaną drobno cebulę oraz przeciśnięty czosnek i smażyć na średnim ogniu aż cebula zmięknie. Zdjąć na talerz i odstawić. Na tę samą patelnię wlać 1-2 łyżki oliwy i dodać szpinak. Smażyć do momentu aż liście zwiędną, a płyn odparuje. Wymieszać z usmażoną cebulą. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Płatki owsiane zalać 1/2 szklanki gotującej wody i odstawić do rozklejenia i ostygnięcia.

Mięso mielone wymieszać dokładnie z posiekaną drobno cebulą i rozklejonymi płatkami owsianymi. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Mokrymi dłońmi formować z mięsa średniej wielkości placuszki (grubości około 1-1,5 cm), na każdym kłaść 1 łyżkę farszu i dokładnie oklejać dookoła masą mięsną. (Uwaga! Farsz musi być baaardzo dokładnie oklejony, a masa mięsna musi tworzyć spoistą całość, w przeciwnym razie podczas smażenia i pieczenia mięsna otoczka popęka i będzie widać szpinak.)

Gotowe kotlety obrumienić na gorącej oliwie ze wszystkich stron, a następnie ułożyć w naczyniu żaroodpornym i wstawić do piekarnika. Piec bez przykrycia przez 30 minut w temperaturze 180-190 stopni.
Po upieczeniu pozostawić w wyłączonym piekarniku przez 5-10 minut aby „doszły”.

Podawać z ulubioną sałatką (np. grecką) i/lub warzywami gotowanymi na parze.

Smacznego 🙂

ROK TEMU NA BLOGU
Smakowite dania na co dzień i od święta:
Bulion z pieczarką

Rolada szpinakowa z łososiem


Jesienny kurczak z jabłkami

Babeczki orzechowe

Read Full Post »

Jeśli lubicie nadzienie z makowca to jest to ciasto dla Was!
Wspaniałe, wilgotne i smakowite połączenie maku i jabłek.
W wersji świątecznej, wzbogacone dodatkowo bakaliami, będzie na pewno wspaniałym ukoronowaniem uroczystej wieczerzy 🙂

Prezentowane ciasto z przepisu Joanny (autorka bloga Domowe Wypieki) piekłam już wielokrotnie. Za każdym razem wzbudzało zachwyt domowników i gości. Polecam 🙂

Uwaga:)
Z podanych w oryginale proporcji wychodzi naprawdę duuuże ciasto, tj. forma 35×24 cm. Ja zmniejszyłam ilość składników, aby dostosować ciasto do tortownicy o średnicy 28 cm, co w dalszym ciągu jest dużym ciastem (około 16 porcji).
Ciasto na zdjęciach było upieczone z 1/4 porcji i wykorzystałam tortownicę o średnicy 18 cm.

Składniki:
400 g suchego mielonego maku (lub „zwykłego maku”**)
400 g cukru brzozowego/fruktozy
650 g jabłek
10 łyżek kaszy manny
10 jajek
200 g margaryny
2 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka kropli olejku migdałowego
1 ½ szklanki mleka do sparzenia maku

dodatkowo:
½ szklanki posiekanych bakalii
1 łyżka fruktozy w pudrze do posypania
papier do pieczenia i margaryna na nasmarowania formy
1-2 łyżki mielonych orzechów/migdałów do wysypania formy

Wykonanie:
W garnku zagotować 1 ½ szklanki mleka oraz 1 szklankę wody, dodać zmielony (suchy) mak i dokładnie wymieszać. Przykryć i odstawić do czasu aż mak wchłonie cały płyn i napęcznieje (około 10 minut).*

*Uwaga: Gdyby mak nie wchłonął całego płynu, należy go przełożyć na gęste sitko i pozostawić na około 10 minut do odsączenia.
**Jeśli używamy „zwykłego” maku (tj. całe ziarenka) należy go 5-10 minut pogotować w wodzie z mlekiem, a następnie odsączyć i dwukrotnie zmielić.

Jabłka obrać i zetrzeć na tarce o dużych oczkach.

Oddzielić żółtka od białek. Margarynę utrzeć z cukrem brzozowym/fruktozą i żółtkami na puszystą masę. Zmniejszyć obroty miksera i dodawać stopniowo kaszę mannę, jabłka, mak, parę kropli olejku i proszek do pieczenia. Dodać posiekane bakalie i wymieszać.

Ubić białka na sztywno i delikatnie wmieszać do masy makowej.

Dno tortownicy o średnicy 28 cm wyłożyć papierem do pieczenia a boki nasmarować margaryną i obsypać mielonymi orzechami/migdałami.

Ciasto wylać do formy. Wstawić do nagrzanego do 180°C piekarnika i piec 50-60 minut***, do czasu aż wbity w ciasto patyczek po wyjęciu pozostanie czysty. Pozostawić w wyłączonym i otwartym piekarniku do przestygnięcia.

***Uwaga: Jeśli zmniejszymy porcję ciasta, należy także odpowiednio skrócić czas pieczenia. Ciasto na zdjęciach (1/4 porcji) piekłam 35-40 minut.

Przed podaniem makowiec można dla dekoracji oprószyć fruktozą w pudrze.

Smacznego 🙂

Read Full Post »

Older Posts »