Creme brulee to francuski deser przygotowywany na bazie kremu z jaj, śmietany i cukru, z warstwą skarmelizowanego cukru na wierzchu.
Ja chciałabym Wam zaproponować lżejszą wersję tego deseru w postaci owoców sezonowych okrytych warstwą twarożku jogurtowego zwieńczonego “skorupką” ze skarmelizowanego cukru.
Gorąco polecam
Składniki: (2 porcje)
owoce sezonowe (u mnie pokrojona 1 duża pomarańcza)
1 szklanka twarożku jogurtowego lub bardzo gęstego jogurtu
parę kropli esencji waniliowej
2 łyżeczki brązowego cukru
*palnik do karmelizowania cukru
2 szklane lub porcelanowe foremki
*Uwaga: W niektórych przepisach na creme brulee alternatywnym sposobem karmelizowania cukru jest wstawianie deseru na 1-3 minuty do gorącego piekarnika wyposażonego w grill/opiekanie od góry. Ja niestety mam w tej kwestii złe doświadczenia… i dlatego nabyłam palnik
Wykonanie:
Owoce pokroić i ułożyć na dnie foremek. Na wierzchu rozsmarować warstwę twarożku/jogurtu naturalnego wymieszanego z paroma kroplami esencji waniliowej. Schłodzić w lodówce (opcjonalnie).
Przed podaniem każdą porcję posypać 1 łyżeczką brązowego cukru i skarmelizować przy pomocy specjalnego palnika.
Uwaga: Desery na zdjęciach były posypane jedynie 1/2 łyżeczki cukru, ponieważ pomarańcze, były baaardzo słodkie. W przypadku kwaśnych owoców warto “pogrubić skorupkę z cukru” lub delikatnie dosłodzić jogurt syropem z agawy.
Smacznego







Oj tego palnika zazdroszczę z podziwu:) Pysznie!:)
Na starociach można czasem znaleźć francuskie stare stemple do odciskania w foremkach. Z czasów kiedy jeszcze nie było palnikow w naszych domach:)
Swoją droga polecam książkę “balkanakie zapiski kuchenne” ktora wlasnie czytam. Ciekawe przepisy i o dziwo dość lekkie w stosunku do naszego wyobrażenia o kuchni południa.
Jan, witaj!
Przyznaję, że nigdy nawet nie słyszałam o takich stemplach!
Domyślam się, że działały trochę jak żelazka…
Książkę, którą polecasz rzeczywiście warta jest przeczytania. Mam już w niej zaznaczonych kilka przepisów do przetestowania
Pzdr Aniado
Pysznie i zdrowo
Bardzo fajny pomysł. Szkoda, że nie posiadam palnika. Może wypróbuję wersję z piekarnikiem.
Czasem warto zaryzykować
oj… soczyste zdjecia zrobiły mi ogromną chrapkę na te łakocie…:)
Moi Drodzy, wszystkie komentarze śledzę na bieżąco i bardzo za wszystkie dziękuję

Wybaczcie, że czasem nie starcza już czasu na szybką odpowiedź… Szczególnie gdy sezon grypowy w “rozkwicie”, a ja mam tego namacalne dowody wokół siebie
Pzdr serdecznie Aniado
Aniado, ja jestem pelna podziwu dla Ciebie za prowadzenie tego bloga.
“Wybaczcie, że czasem nie starcza już czasu na szybką odpowiedź…”
piszesz powyzej ale przeciez to sie nie zdarza.Odpowiadasz na biezaco,szybko, skrupulatnie,kazdego traktujesz jak bliskiego znajomego.Odnosze wrazenie,ze kazdy”blogowicz ” jest przez Ciebie zuwazony i wrecz rozpieszczany:)
Zagladam tu co dzien,korzystam z przepisow ale nie zawsze mam czas(mimo,ze nie ma grypy wokol) czy tez wene tworcza na komentarz.
Pozdrawiam serdecznie.Trzymaj sie zdrowo!
Libra,

Oby tak dalej!
No ja nie wiem, kto i przez kogo jest tu rozpieszczany
Ja w każdym razie od tylu komplementów “na dzień dobry” rozpływam się ze szczęścia
Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa!
Pzdr gorąco
Aniado
Ps. Na froncie grypowym stabilizacja. Poszkodowanych na razie nie przybywa
taki deser to bym nawet bez karmelizowania zjadła …choc wtedy nie mółby się nazywać creme brulee:)
Świetny pomysł. Moje biodra też się cieszą na taki kulinarny trick
Krysia
http://codziszjemnasniadanie.tumblr.com/
Coś mi się wydaje, że taka wersja kremu brulee będzie mi smakować bardziej niż tradycyjna
Paulino,
Znam dobrze kogoś, kto w pełni podziela Twoje zdanie
Pzdr Aniado
szukam takich kokilek wszędzie ale nieudolnie, mogłabyś mi podpowiedzieć gdzie je można zakupić? bardzo mi sie podobają już od dłuższego czasu:) pozdrawiam
Piegusku, witaj!
Kokilki to “słoiczki” po kupionym w supermarkecie prawdziwym creme brulee. Ja kupowałam go w Selgrosie, Piotrze i Pawle oraz Carrefour.
Pzdr serdecznie
Aniado
dziękuję Aniado:) jak będę w okolicach to się rozejrzę:) pozdrawiam