Kanały:
Wpisy
Komentarze

Czy lubicie krewetki na zimno?
Jeśli tak to zachęcam do przygotowania szybkiej i prostej przekąski :)

W dzisiejszej sałatce „bohaterkami” są krewetki na zimno w towarzystwie awokado, wędzonego łososia, prażonych pestek dyni i lekkiego sosu na bazie jogurtu.

Przepis pochodzi z książki „Dieta z Indeksem Glikemicznym. 100 najlepszych przepisów na potrawy bez cukru i szybkich węglowodanów”, Ola Lauritzson i Ulrika Davidsson (Rea)

Składniki: (4 porcje)
100 g obranych krewetek, im większe tym lepsze (u mnie surowe Black Tiger, obsmażone na 2 łyżkach oliwy)
100 g wędzonego łososia
1 awokado

sos:
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka majonezu
1/2 łyżeczki musztardy
1 łyżeczka posiekanego szczypioru
1 łyżeczka posiekanego kopru (ja nie dałam)
sól i pieprz

do podania:
2 łyżki uprażonych na suchej patelni pestek dyni



Wykonanie:

Wymieszać składniki sosu i doprawić do smaku solą i pieprzem.

Ugotowane/usmażone i wystudzone krewetki wymieszać z pokrojonym na kawałki wędzonym łososiem oraz pokrojonym w kostkę awokado. Dodać sos i delikatnie zamieszać. Rozłożyć do 4 pucharków. Każdą porcję udekorować uprażonymi pestkami z dyni.

Uwaga:
Ze względu na szybko zmieniające kolor (ciemniejące) awokado, sałatkę należy przygotować bezpośrednio przed podaniem!

Smacznego :)

PASZTET Z KACZKI

Ten przepis to absolutne zaprzeczenie „pasztetowych stereotypów” ;)
Pyszny, wyrazisty w smaku, a do tego łatwy i mało pracochłonny!!!

Uwaga:)
Pasztet przygotowuje się dwu-etapowo:
I – pieczenie mięsa
II – mielenie mięsa i pieczenie pasztetu.

Połowę mięsa (3 filety z piersi kaczki) po upieczeniu podałam na obiado-kolację, resztę (3 kolejne filety) następnego dnia zmieliłam i upiekłam z nich pasztet. Dzięki temu miałam zarówno pyszny obiad jak i wspaniałą przekąskę na śniadanie :)
Polecam taką metodę dla zaoszczędzenia sobie czasu spędzanego w kuchni ;)

Jeśli chodzi o sam pasztet, bułkę tartą zastąpiłam namoczonymi otrębami, tak jak doradziła mi jedna z Czytelniczek LS. (Jolu, dziękuję!)

Składniki: (foremka 10×20 cm)
3 filety z piersi kaczki (u mnie po rozmrożeniu 400 g)
2 łyżeczki majeranku
2 łyżki rodzynek
sól i pieprz
worek do pieczenia (lub naczynie żaroodporne z przykrywką)

1/2 szklanki otrębów owsianych
1 jajko

Wykonanie:
Filety z kaczki oprószyć solą, pieprzem i majerankiem. Na dno torebki do pieczenia włożyć rodzynki, a następnie filety z kaczki. Torebkę dokładnie zamknąć i umieścić w większym naczyniu żaroodpornym (dla zabezpieczenia). Piec 60 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni. Pozostawić w piekarniku (cały czas w zamkniętej torebce!) do ostygnięcia.

Sos wraz z tłuszczem i rodzynkami zlać do miski (powinno być około 250 ml). Dodać otręby owsiane i pozostawić aż namiękną.

Z filetów zdjąć skórę (nie będzie potrzebna), a mięso zmielić. Połączyć z otrębami (wraz z sosem w którym się moczyły i rodzynkami), dodać całe jajko i dokładnie wymieszać. Przyprawić do smaku solą i pieprzem.

Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia. Nałożyć masę pasztetową, ugnieść i wyrównać. Piec 1 godzinę w temperaturze 180 stopni.

Kroić po całkowitym wystudzeniu.

Smacznego :)

ROK TEMU NA BLOGU
Sałatka z cykorią i gorącym kurczakiem

Sałatka jarzynowa i mleczny majonez



Kurczak pieczony z kaszą i owocami

DIABELSKA ZUPA

Przepis na tę zupę zaczerpnęłam z książki Annie Bell pt. „Zupy. Ponad 100 przepisów na smaczne, inspirujące zupy”
W książce zupa nosi niewinną nazwę „Zupa pomidorowa z zieloną soczewicą”… W smaku jednak jest wielce wyrazista, mocno pomidorowa i… diabelsko ostra ;)

Autorka sugeruje aby podawać ją posypaną obficie posiekaną natką oraz z dodatkiem szaszłyków z krewetek (podobnie jak tutaj).

Uwaga:)
Przypominam o wspaniałym sposobie na zaoszczędzenie sobie czasu – czyli wekowaniu zup „na zaś” ;)

Składniki: (4 duże porcje)
1 średnia cebula – pokrojona w piórka
1 średnia marchew – pokrojona na plasterki
1 łodyga selera naciowego – pokrojona na plasterki
2 ząbki czosnku – przeciśnięte
1 łyżeczka drobno posiekanej papryczki chili (użyłam 1/3 łyżeczki ekstremalnie pikantnej papryczki habanero)
2 puszki (800 g) pomidorów bez skóry wraz z zalewą – pokrojone
3-4 łyżki zielonej soczewicy (dałam czerwoną)
szczypta nitek szafranu
oliwa
sól

dodatkowo:
posiekana natka pietruszki do podania
szaszłyki z krewetek

Wykonanie:
Rozgrzać 3 łyżki oliwy w dużym rondlu na średnim ogniu, włożyć pokrojoną cebulę, marchew, seler i chili. Smażyć 10-15 minut, od czasu do czasu mieszając, aż warzywa lekko się zrumienią. W połowie smażenia dodać przeciśnięty czosnek.

Do warzyw w rondlu dodać pomidory, soczewicę, szafran oraz 400-500 ml wody, doprowadzić do wrzenia. Przykryć, gotować wolno na małym ogniu około 30 minut, aż soczewica będzie miękka. Posolić do smaku.

Zupę serwować w ogrzanych miskach, posypaną dużą ilością natki i ewentualnie z szaszłykami krewetkowymi.

Smacznego :)

Nadzwyczajnie smaczny „Zwyczajny obiad” :)

Polędwiczki wieprzowe duszone w aromatycznym sosie grzybowym podane z kaszą gryczaną to wspaniałe danie gdy za oknem śnieg i… plucha ;)

Uwaga:)
Kluczem do sukcesu tego dania jest sos, lekki, ciemno bursztynowy i jednocześnie bardzo smakowity.
Na jego wspaniały smak złożyła się karmelizowana cebula, suszone borowiki oraz kilka suszonych śliwek ;)

Najlepszą reklamą niech będzie fakt, że zdjęcia udało mi się zrobić jedynie na etapie gotowania… Potem już nie było szans ;)

Składniki: (porcja dla 6 osób)
2 duże polędwiczki wieprzowe
3 średnie cebule
1/2 – 1 szklanki suszonych grzybów
4-6 suszonych śliwek
oliwa
sól i pieprz

Wykonanie:
Grzyby zalać 1 szklanką gotującej wody i odstawić do namoczenia na minimum 1 godzinę.

W rondlu rozgrzać 3 łyżki oliwy i wrzucić pokrojoną w piórka cebulę. Smażyć na średnim ogniu do czasu aż cebula się skarmelizuje tj. będzie szklista i nabierze „bursztynowych odcieni”, od jasnego do prawie brązowego. (Uwaga: Nie można tego robić na zbyt dużym ogniu, bo wtedy cebula po prostu się przypali, a nie skarmelizuje!)

Gdy cebula będzie gotowa dodać namoczone i pokrojone grzyby wraz z zalewą. Całość zagotować i odstawić.

Polędwiczki pokroić na 2 cm plastry. Każdy lekko rozgnieść dłonią (lub rozbić tłuczkiem), a następnie obsmażyć z obu stron na gorącym tłuszczu. Po usmażeniu oprószyć solą i pieprzem, a następnie zalać sosem grzybowo-cebulowym. Dodać pokrojone suszone śliwki i dusić na bardzo wolnym ogniu, pod przykryciem około 20-30 minut, do czasu aż grzyby będą miękkie.

Podawać z kaszą gryczaną ugotowaną na sypko oraz ulubioną sałatką.

Uwaga:
Jeśli ktoś lubi zawiesiste, gęste sosy (lub nie chce aby było widać w sosie grzyby, cebulę…) to może wyjąć gotowe polędwiczki na półmisek, a sos dokładnie zmiksować i ponownie zalać nim mięso.

Smacznego :)

ROK TEMU NA BLOGU
Zupa z kopru włoskiego z wędzonym łososiem

Makowe racuszki z gorącym sosem pomarańczowym

oraz przepis na domową esencję waniliową.

STEKI ZAPIEKANE ZE SZPINAKIEM

Steki z polędwiczek wieprzowych zapieczone z musem szpinakowym (lub pieczarkowym) to smakowite danie zarówno na „zwykłą” obiado-kolację, ale także wystawne przyjęcie :)

Uwaga:)
Warto od razu przygotować podwójną porcję musu szpinakowego (lub pieczarkowego) i użyć go w połowie na śniadanie do jajek zapiekanych w szynce, a resztę na obiad do proponowanych dzisiaj steków ;)

Składniki: (6-8 steków czyli 3-4 porcje)
1 duża polędwiczka wieprzowa
sól i pieprz
oliwa

mus szpinakowy:
1 opakowanie (450 g) mrożonego szpinaku (lub 1/2 kg pieczarek)
1 średnia cebula
1-2 ząbki czosnku
2-4 łyżki twarożku śmietankowego
sól i pieprz
oliwa

dodatkowo:
4-6 łyżek tartego ostrego żółtego sera (np. Cheddar)

Wykonanie:
Szpinak rozmrozić, przełożyć na gęste sitko i pozostawić aby odciekł cały płyn.
Na patelni rozgrzać 2-3 łyżki oliwy, wrzucić drobno posiekaną cebulę oraz przeciśnięty czosnek i smażyć na średnim ogniu aż cebula będzie miękka i szklista. Zdjąć z patelni i odstawić.

Na tę samą patelnię wlać ponownie 2-3 łyżki oliwy i wrzucić szpinak. Smażyć na średnim ogniu około 5 minut (aby odparowała reszta płynu), a następnie dodać cebulę i twarożek. Wymieszać i doprawić do smaku solą i pieprzem.*

*Wersja grzybowa:
Pieczarki umyć i zetrzeć na grubej tarce. Na patelni, na której smażyła się cebula rozgrzać 2-3 łyżki oliwy. Wrzucić tarte pieczarki i smażyć do czasu aż odparuje cały płyn, a pieczarki zaczną się lekko rumienić. Dodać cebulę i twarożek. Wymieszać i doprawić do smaku solą i pieprzem.

Polędwiczkę pokroić w poprzek na plastry grubości 1,5-2 cm, każdy lekko rozgnieść dłonią (lub delikatnie rozbić tłuczkiem). Na patelni rozgrzać 3-4 łyżki oliwy i obrumienić steki z obu stron.

Duże płaskie naczynie żaroodporne posmarować cienko oliwą. Steki oprószyć solą i pieprzem i ułożyć na dnie naczynia, tak aby na siebie nie zachodziły. Na stekach rozłożyć równomiernie cały mus szpinakowy (pieczarkowy), posypać tartym serem i wstawić do nagrzanego do 190-200 stopni piekarnika.

Piec 15-25 minut. (Uwaga: Jeśli steki i mus były ciepłe wystarczy 15 minut. Jeśli danie było przygotowane wcześniej i czekało w lodówce na zapieczenie należy trzymać je w piekarniku 20-25 minut.)

Podawać z mieszaną sałatką, warzywami gotowanymi na parze lub tak jak ja z marchewką i awokado.

Smacznego :)

SAŁATKA Z WĘDZONKĄ I SEREM

Prosta, szybka i idealna na zimę wersja sałatki śniadaniowej!

Mieszanka sałat z dodatkiem sera pleśniowego, orzechów i… gorącej smażonej wędzonki :)

Składniki:
(2 porcje)
mieszanka sałat (u mnie rukola i karbowana)
1 czerwona cykoria
1/2 szklanki orzechów włoskich
1/2 szklanki pokruszonego sera pleśniowego (u mnie gorgonzola)
10 plasterków polędwicy łososiowej*

*Uwaga: Do tej sałatki można także wykorzystać okrawki z różnych wędlin. Korzyść będzie podwójna: smaczna sałatka i „nic się nie zmarnuje” ;)

oliwa
ocet balsamiczny
pieprz

Wykonanie:
Cykorię przekroić na ćwiartki, wykroić głąb i pociąć na mniejsze kawałki. Liście sałaty umyć, porwać na drobne kawałki i wymieszać z cykorią. Rozdzielić na dwa talerze.

Na sałacie rozrzucić grubo posiekane orzechy i pokruszony ser pleśniowy.

Na patelni rozgrzać 1-2 łyżki oliwy. Wrzucić drobno posiekaną polędwicę łososiową i smażyć na średnim ogniu, aż utworzą się skwarki.

Gorące skwarki zdjąć z patelni i przełożyć na chwilę na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym (aby wchłonął tłuszcz), a następnie posypać nimi obficie obie sałatki.

Przed podaniem każdą sałatkę oprószyć pieprzem i skropić oliwą oraz octem.

Smacznego :)

ROK TEMU NA BLOGU
Imprezowe koreczki na gorąco

„Gniazdka szczęśliwej kaczki” ;)

Smakowite kotlety mielone z kaszą gryczaną i sosem grzybowym

Na deser tarta z jabłkami i mascarpone

JAJKO ZAPIEKANE W SZYNCE



Jest to kolaż kilku przepisów śniadaniowych!

Były już jajka w kokilkach, nawet w wersji ze szpinakiem… Były także zapiekanki w szynce… A teraz proponuję połączenie tych wszystkich przepisów!

Zaręczam, że się nie zawiedziecie :)

Uwaga:)
W tym przepisie wykorzystuję zupełnie nową (przynajmniej dla mnie ;) ) metodę pieczenia. Przyznam, że ja baaardzo nie lubię płynnego białka, żółtko natomiast wręcz przeciwnie ;)
W związku z tym pieczenie odbywa się 2-etapowo:
1 etap – szynka + szpinak + białko
2 etap – żółtko
Dzięki temu szynka jest lekko przypieczona, szpinak (ewentualnie mus pieczarkowy) gorący, białko białe i ścięte, a żółtko cudownie płynne :)

Składniki: (1 duża porcja śniadaniowa)
2 jajka, osobno białko i żółtko! (najlepiej od szczęśliwych kur)
2 plastry szynki (u mnie parmeńska, ale może też być tradycyjna, gotowana)
2 łyżki usmażonego z czosnkiem szpinaku (takiego jak ten lub ten)*
1 łyżka tartego, ostrego żółtego sera (opcjonalnie)
pieprz i sól

*Uwaga: W przepisie można wykorzystać zamiast szpinaku – mus pieczarkowy

dodatkowo:
sałata, świeże kiełki… pomidory/ogórki/papryka…
foremka na muffiny
oliwa do posmarowania formy

Wykonanie:
Wgłębienia w formie na muffiny posmarować cienko oliwą. (Uwaga: Należy posmarować tylko tyle wgłębień ile będzie sztuk pieczonych jajek.) Każde wyłożyć plastrem szynki.

Na dno włożyć po łyżce smażonego szpinaku (musu pieczarkowego) oraz białko z jajka. (Uwaga: To jest jedyny „trudny manewr” do wykonania. Każde jajko należy rozbić i bardzo delikatnie oddzielić żółtko od białka. Żółtko w całości odkładamy do małej miseczki/kieliszka, a białko wlewamy na szpinak.)

Piekarnik rozgrzać do 190 stopni. Wstawić formę i piec do czasu aż białko będzie prawie całkowicie ścięte (białe), czyli około 5-8 minut.

Wyjąć formę z piekarnika, ostrożnie na wierzch każdego białka przełożyć żółtko i ponownie wstawić do piekarnika. Piec kolejne 3-4 minuty, dotąd aż żółtko będzie ścięte na zewnątrz.

Po wyjęciu posypać odrobiną żółtego sera (opcjonalnie). Podawać z dodatkiem sałaty/kiełków/pomidorów/ogórków…

Uwaga: Szynka jest baaardzo słona. Radzę najpierw spróbować jajko, a dopiero potem ewentualnie doprawić solą lub pieprzem.

Smacznego :)

ROK TEMU NA BLOGU
Sałatka z jabłkiem i kozim serem

Łososiowa rolada z musem z pstrąga

Sałatka z pieczonych owoców na ciepło

Cykoria zapiekana w szynce

Razowa szarlotka

TERRINE Z PSTRĄGA I ŁOSOSIA

„Trzy pasztety: z pstrąga, łososia i makreli, ułożone warstwami i obramowane wędzonym łososiem, stanowią prawdziwe wyzwanie dla oka i dla podniebienia. Ten rybny przkładaniec możemy zamrozić nawet na miesiąc.” – tak o tej terrine pisze Mary Berry w swojej książce „Wykwintna kuchnia światowa”.

Uwaga:)
„Nazwa terrine pochodzi od podłużnej, wąskiej formy, w której pierwotnie była robiona. Terrine można przyrządzić nie tylko z ryb, ale również z owoców morza, mięsa lub warzyw.” – to jeszcze jeden cytat ze wspomnianej wcześniej książki.

Prezentowana terrine to idealna przekąska na Święta (zarówno Wielkanoc jak i Boże Narodzenie) lub jako jedno z dań bufetu szwedzkiego na większe przyjęcie.

Ja tym razem przygotowałam „okrojoną” wersję, składającą się tylko z dwóch rodzajów ryb.

Przepis i proporcje podaję tak jak w oryginale.
W mojej „okrojonej” wersji (takiej jaką prezentuję ją Wam na zdjęciach, w bożonarodzeniowej aranżacji) pominęłam pasztet z makreli i użyłam formy 0,5 litrowej. Reszta przepisu pozostała bez zmian. „Okrojona” wersja to 10 porcji po 2 plasterki każda.

Nie zrażajcie się!
Ta terrine jest baaardzo prosta do wykonania, pomimo, że opis wykonania jest tak długi ;)
Bardzo gorąco polecam :)

Składniki: (15 porcji po 1 plastrze)
175-250 g płatów wędzonego łososia
sałata do przybrania (np. rukola lub roszponka)

Pasztet z pstrąga
175 g wędzonego pstrąga
90 g masła
90 g serka śmietankowego
1,5 łyżki soku z cytryny

Pasztet z łososia

125 g wędzonego łososia
60 g masła
60 g serka śmietankowego
1-1,5 łyżki soku cytrynowego
1 łyżka przecieru pomidorowego
1 łyżka posiekanego koperku (ja pominęłam)

Pasztet z makreli (ja pominęłam)
175 g wędzonej makreli
90 g masła
90 g serka śmietankowego
1,5 łyżki soku z cytryny

dodatkowo
forma keksowa o pojemności 1,25 l
folia aluminiowa
malakser/blender

Wykonanie:
Przygotować pasztet z pstrąga. Usunąć ewentualne ości oraz skórę, a mięso zmiksować w malakserze z masłem, serkiem i sokiem z cytryny na gładką masę. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Przełożyć do miski, przykryć i wstawić do lodówki.

Przygotować pasztet z łososia. Zmiksować w malakserze na gładką masę wędzonego łososia z masłem, serkiem, sokiem z cytryny, przecierem pomidorowym i koperkiem. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Przełożyć do miski, przykryć i wstawić do lodówki.

Przygotować pasztet z makreli. Usunąć ewentualne ości oraz skórę, a mięso zmiksować w malakserze z masłem, serkiem i sokiem z cytryny na gładką masę. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Przełożyć do miski, przykryć i wstawić do lodówki.

Uformować terrine. Formę wyłożyć folią aluminiową, a następnie wyłożyć płatami łososia tak, by zachodziły na siebie i końce długości 3,5-5 cm zwisały z formy. Na dnie formy rozłożyć warstwę pasztetu z pstrąga i powierzchnię wygładzić szpatułką. (Jeśli pasztet przywiera do szpatułki, należy ją zwilżyć wodą.) Następnie rozłożyć warstwę pasztetu z łososia i makreli. Ostatnią warstwę przykryć zwisającymi z formy płatami łososia, by ich końce zachodziły na siebie. Całość przykryć folią i oziębiać w lodówce przez noc.

Przed podaniem wyjąć delikatnie terrine z formy. Pokroić na grube (1-2 cm) plastry i ułożyć na sałacie.

Smacznego :)

OWSIANE FLORENTYNKI

Pyszne, chrrrupiące, urodziwe, błyskawiczne, łatwe, tanie…
i „nafaszerowane” błonnkiem!
Takie właśnie są nowe florentynki, które Wam dzisiaj przedstawiam :)

Uwaga:)
Nic chyba mocniej nie motywuje do gotowania niż eksperyment zakończony sukcesem!

Zachęcona smakowitymi migdałowymi florentynkami postanowiłam poszukać jeszcze lepszej ich wersji. Wymiana doświadczeń z Czytelniczkami odnośnie przepisu na batoniki amarantusowe zaowocowała nowym pomysłem… „Co by było gdybym do ciasteczek/batoników użyła prażonych płatków owsianych?!”. Przyznam się Wam, że płatki owsiane smakują mi w tego typu słodkich przekąskach jedynie pod warunkiem, że są chrupkie! I tak jest w przypadku tych florentynek :)

Gorąco polecam :)

Składniki: (na około 16-18 Florentynek, o średnicy 6 cm)
50 g płatków owsianych górskich*
25 g pestek słonecznika*
25 g pestek dyni*
40 g płatków migdałowych*
1 białko z dużego jaja
40 g cukru pudru
skórka otarta z ćwiartki dużej pomarańczy

*Uwaga: Proporcje płatków owsianych/pestek słonecznika/dyni/migdałów można zmieniać dowolnie. Najważniejsze jest aby na koniec w przepisie użyć około 140 g ww. mieszanki.

dodatkowo:
papier do pieczenia


Wykonanie:
Piekarnik rozgrzać do 150 stopni.

Na suchej patelni uprażyć osobno płatki owsiane i pestki dyni oraz słonecznika. (Uwaga: Zarówno płatki jak i pestki mają być chrupkie i lekko zezłocone.)

Białko wymieszać z cukrem pudrem i tartą skórką pomarańczową, a następnie z uprażonymi płatkami owsianymi, pestkami dyni i słonecznika oraz płatkami migdałowymi (nie prażonymi!).

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Na papier nakładać po 1 czubatej łyżce masy owsianej, a następnie pomagając sobie widelcem ugniatać i formować okrągłe, płaskie „placuszki”.

Piec 10-20 minut, do czasu aż Florentynki będą ciemno miodowe na brzegach i jasno miodowe na środku. (Uwaga: Ciasteczka trzeba bardzo uważnie obserwować w czasie pieczenia! Czas pieczenia zależy od grubości/wielkości ciasteczek oraz stopnia nagrzania piekarnika. Nie można dopuścić do tego aby ciasteczka się przepiekły, bo będą gorzkawe, ani żeby były niedopieczone, bo wtedy nie będą chrupiące. Ja piekłam swoje prawie 20 minut. Zdjęcia dość dobrze oddają prawdziwy kolor upieczonych florentynek.)

Po wyjęciu z piekarnika POZOSTAWIĆ DO CAŁKOWITEGO WYSTYGNIĘCIA! (Uwaga: Najlepiej jest wyjąć je z piekarnika, odczekać 2-3 minuty aby lekko przestygły, a następnie przełożyć je na kratkę.)

Smacznego :)

FRANCUSKI PASZTET WIEJSKI

Przepis pochodzi z bardzo przeze mnie lubianej książki „Wyśmienita Kuchnia Francuska” Carole Clements i Elizabeth Wolf-Cohen.

Oto co napisały o tym pasztecie Autorki: „Tradycyjnie ten rodzaj wieprzowego pate (lub raczej terrine, ponieważ nie ma skórki) przyrządza się z dodatkiem wątroby wieprzowej i jajka. W tym przepisie proponujemy zastąpić je porami – potrawa będzie lżejsza i bardziej aromatyczna.”

Ja od siebie dodam jeszcze, że pasztet jest rzeczywiście bardzo delikatny. Najlepiej smakuje z dodatkiem ostrego chrzanu, dobrej musztardy, ogórków kiszonych lub konfitury z cebuli.

Uwaga:)
Z podanych proporcji wychodzi naprawdę duży pasztet, w sam raz albo na duże przyjęcie lub Święta. Autorki podają, że jest to 8-10 porcji, ale ja określiłabym to raczej jako dwa razy tyle ;)

Składniki:
450 g obranych porów (jedynie białe i jasnozielone części)
15 g/1 łyżka masła
2-3 ząbki czosnku (drobno posiekane)*
1 kg chudej golonki lub łopatki wieprzowej
150 g cienkich plasterków chudego wędzonego boczku bez skóry
1 ½ łyżeczki posiekanego tymianku*
3 listki szałwii drobno posiekane*
po dużej szczypcie: mielonych goździków, cynamonu*
¼ łyżeczki mielonego kminku (dałam nie mielony)*
¼ świeżo startej gałki muszkatołowej*
½ łyżeczki soli*
1 łyżeczka świeżo zmielonego czarnego pieprzu*
kilka listków laurowych

*Uwaga: Jeśli lubicie dania o bardziej zdecydowanym smaku to należy ilość przypraw podwoić ;)

Wykonanie:
Pory przekroić na połówki, dobrze umyć i pokroić na cienkie plasterki. W dużym rondlu roztopić masło, wrzucić pory, przykryć i dusić na małym ogniu przez 10 minut, mieszając od czasu do czasu. Dodać czosnek i nadal dusić około 10 minut, aż pory zrobią się zupełnie miękkie, następnie odstawić, by wystygły.

Wykroić cały tłuszcz, żyły i błony z wieprzowiny, pokroić mięso na 3,5 cm kawałki. wrzucić do malaksera i za pomocą metalowego noża rozdrobnić na masę. Można także przekręcić mięso przez maszynkę, używają sitka o dużych oczkach. (Uwaga: Z doświadczenia dodam, że 1/3 mięsa można pokroić w kostkę 1×1 cm i tak dodać do pasztetu. Gotowy pasztet będzie miał w przekroju ciekawszy „rysunek”.)

2-3 plastry boczku pozostawić do dekoracji, pozostałe posiekać i dodać do mielonej wieprzowiny.

Rozgrzać piekarnik do temperatury 180 stopni. Formę (szklaną lub kamionkową) o pojemności 1,5 litra wyłożyć papierem do pieczenia. (Uwaga: Ja użyłam szklanej keksówki.)

Do miski z mięsem wrzucić pory, zioła, przyprawy, sól oraz pieprz i wyrobić wszystkie składniki na jednolitą masę.

Przełożyć masę do formy, ubijając, by wypełniła narożniki, dobrze uklepać, wygładzić. Ułożyć na wierzchu plastry boczku oraz listki laurowe (ja dodałam jeszcze kilka ziarenek ziela angielskiego) i przykryć szczelnie folią aluminiową.

Formę ustawić w naczyniu wypełnionym do połowy wrzątkiem. Piec przez 1 ¼ godziny. (Uwaga: Więcej na temat pieczenia w kąpieli wodnej pisałam tutaj).

Po upieczeniu wystawić formę z naczynia z wodą, wodę wylać. Wstawić ponownie do naczynia, przykryć np. deską do krojenia i obciążyć jakimś ciężkim przedmiotem (np. kilkoma dużymi puszkami z pomidorami…). Ostawić do wystudzenia. (Uwaga: Z pasztetu będzie wyciekał płyn, dlatego forma powinna stać w innym naczyniu). Przed pokrojeniem schłodzić, najlepiej przez całą noc.

Smacznego :)

Starsze pozycje »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 325 other followers